Fear, sacrifice, Moloch

Image

Pod koniec marca ukazał się trzeci materiał warszawskiego zespołu Merkabah. Album nosi tytuł “Moloch” i… cóż, rozkłada na łopatki.

Merkabah dał się poznać jako zespół sprawnie łączący post-hardcore’owe eksperymenty z bardziej otwartą, ocierającą się nawet o freejazzową improwizację, formułą. Muzycy zadebiutowali trzy lata temu koncertowym “Lyonesse”, a rok później wydali (korzystając już ze studyjnych zapleczy) “A Lament For The Lamb”. Co zatem się działo z Merkabah w okresie miedzy ostatnim wydawnictwem a “Moloch”? – To był przede wszystkim czas intensywnych prób, szlifowania materiału z “Molocha” a potem samych nagrywek i miksów. W międzyczasie w ramach odpoczynku od studia zaczęliśmy pracę nad nowymi kompozycjami – tłumaczy kolektyw.

- Punktem odniesienia w przypadku “Moloch” jest starożytny aramejski bóg, którego na płycie rozpatrujemy zarówno w kontekście mitologicznym, jak i abstrakcyjnym, jako pewną alegorię Zła, władzy, kultu, ofiary – dodają. Album doczekał się też adekwatnej oprawy graficznej, tradycyjnie przygotowanej przez perkusistę Kubę Sokólskiego, którego twórczość ozdobiła ostatnio między innymi drugi album Innercity Ensemble. Obszerna książeczka z fotografiami jest dziełem gitarzysty Gabriela Orłowskiego.

- Chcieliśmy odciąć się od tego, czego normalnie spodziewa się po muzyce progresywnej i zwrócić się brzmieniowo bardziej w stronę noise’u, czy psychodelii lat 60. Nagrywaliśmy w sali prób Czerwia Narodu – zespołu Rafała Wiewióra, któremu powierzyliśmy realizację nagrań. Zarówno samo miejsce, jak i przede wszystkim osoba Rafała bardzo przyczyniły się do ostrego i surowego brzmienia tego materiału. Zależało nam na tym, by uwypuklić w ten sposób charakter samej muzyki – mówią muzycy.

Niezmiennie jednak Merkabah pozostaje grupą instrumentalną. – Jeśli mamy pod górkę to nie dlatego, że gramy instrumentalnie, ale przez ogólny charakter naszej twórczości. Pomijając kilka nieudanych prób włączenia do naszej muzyki wokalu, to zespołem instrumentalnym byliśmy w zasadzie od zawsze i dobrze się w takiej formule czujemy. Jest ona czysta, wolna od kontekstu i maniery, która zawsze (mimowolnie) narzucana jest przez ludzki głos, czy słowo. Daje nam to zdecydowanie więcej swobody.

“Moloch” is the title of Warsaw-based post-hardcore/jazz group Merkabah’ new album. It consists of eight crushing tracks filled with psychotic grooves, hypnotic rythms and stunning improvisation.

Merkabah debuted three years ago with a live album “Lyonesse”, followed by a studio one “A Lament For The Lamb” one year later. – It was a time of intense rehearsals and sculpting of what later on became “Moloch” – the band say.

- The central idea of “Moloch” is an ancient Arameic god that we decided to view both in it’s mythological and abstract aspects, as an allegory of evil, power, cult and sacrifice – they explain. Record comes with a matching graphic design courtesy of Merkabah’s drummer Kuba Sokólski (responsible also for Innercity Ensemble’s “II” artwork). Photographs are made by Gabriel Orłowski.

- We wanted to seperate ourselves from what you normally expect from progressive music. That’s why we turned to noise and 60’s psychedelia. The recording session took place in our friends rehearsal space where they practice with Czerw Narodu. This place definitely influenced our sound on this record, which is raw and harsh – musicians add.

Merkabah is an instrumental band and it seems they will continue this way. – Despite some unsuccessful attempts of adding vocals to our music, we’ve always preferred to play instrumental. We feel that this formula is pure, free of context and manners that always come with words and human voice. It gives us more freedom.

Tracklisting:

1. Reed Idol
2. Hilasterion
3. Hilasterion cont.
4. The King
5. Hymn
6. Lille Vies Ager
7. The Grapes (…) Are Filling And Growing Heavy
8. Ah! Ca-Ira

About these ads
2 comments
  1. immolator said:

    Jestem po pierwszym przesłuchaniu lecz przyznaję – jest to zajebiste. Bardzo mnie cieszy, że nie jest to żaden sztampowy post-cośtam, bo trochę się zrobiło pod tym tagiem ciasno ostatnimi czasy. Wielowymiarowość, kunszt warsztatowy i ten obrzydliwie cudnie kontrolowany chaos! Nie wypada nie mieć w kolekcji.
    Dostanę w Metal Shopie czy tylko wysyłka? ;)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

%d bloggers like this: