mazz_digi_1cd_final

On April 7th Polish label Instant Classic released a new album from Jerzy Mazzoll – one Poland’s most renowned free jazz musicians. The album, entitled “+”, will hit the shelves under the name MazzSacre. The recordings took place in 2012 and 2014 and Mazzoll was assisted by (among others) Shanir Ezra Blumenkranz (well known for his work with John Zorn) and Radek Dziubek of alternative all-star combo Innercity Ensemble.

“+” is a unique album in Mazzoll’s discography – more of a studio experiment than standard recording. – “+” took a very different path to come into life – admits Mazzoll. – First I recorded a series of solo compositions for a bassoon clarinet and this later became the foundation for next recordings. Then came Shanir who played (on oud, double bass and bass guitar) along chosen tracks, pretty much as he would do with a script, and the drummers – one of whom didn’t get to hear my tracks, and the other Shanir’s.

The whole line-up for this record includes: Shanir Ezra Blumenkranz (oud, double bass, bass guitar), Jacek Stromski (drums), Piotr Dunajski (trombone), Mariusz Kawalec (alto saxophone), Oleg Dziewanowski (drums) and Radek Dziubek (electronics). All the tracks were mastered by Marcin Dymiter (Emiter) and the artwork was created by Marcin Łojek.

The album comes out in two different editions, one of which is a two-disc with a bonus live recording. – A day after the recording we hit the stage. That day I felt very bad, tired, and I was far from admitting that this event was something special – remembers Mazzoll. – Nevertheless I played honestly, with all my strength. The concert took place in a wonderful place – Galeria Warzywniak but its purpose in the first place was to allow Shanir earn some cash. After some time it turned out that my friend Danusia Kiewłen, who took pictures that night, also recorded the whole thing on her camera and uploaded some of this onto YouTube. About 1,5 years later someone showed me this and I finally understood how good this
concert was. I made Danusia find those memory cards and Marcin Dymiter did everything he could to make it sound as it should.

7 kwietnia do sprzedaży trafił album “+” projektu MazzSacre, za którym stoi wybitna postać polskiej muzyki improwizowanej – Jerzy Mazzoll (znany między innymi z grup Miłość, Arhythmic Perfection, Kury, Pieces of Brain). W nagraniach wspomagali go muzycy związani z uznaną amerykańską wytwórnią Tzadik i święcącym obecnie triumfy kolektywem Innercity Ensemble.

“+” jest pozycją wyjątkową w dyskografii Mazzolla – to coś na kształt eksperymentu studyjnego. – Ta płyta nie powstawała całkiem normalnie – tłumaczył muzyk w rozmowie z portalem Redbull.com. – Najpierw była seria moich solowych kompozycji na klarnet basowy, które zostały szkieletem przyszłych nagrań. Do tych nagrań, do wybranych przeze mnie śladów, jak do partytur, grał Shanir – na oud, kontrabasie i basówce elektrycznej. Później z kolei wchodzili perkusiści – i jeden z nich nie słyszał już tych moich klarnetów, a drugi nie słyszał Shanira.

Oprócz Jerzego, w nagraniach wzięli udział również: Shanir Ezra Blumenkranz (kontrabas, oud, gitara basowa), Jacek Stromski (perkusja), Piotr Dunajski (puzon), Mariusz Kawalec (saksofon altowy), Oleg Dziewanowski (perkusja) oraz Radek Dziubek (elektronika). Sesje nagraniowe (w latach 2012-2014) miały miejsce w Studiu Radia Gdańsk oraz w Home Studio i Małym Studio. Za mastering odpowiada Marcin Dymiter (Emiter), a oprawa graficzna jest dziełem Marcina Łojka.

Album ukazuje się w dwóch różnych wersjach – 1CD oraz 2CD, z bonusowym nagraniem koncertowym. – Dzień po studiu weszliśmy na scenę. Tego dnia byłem bardzo zmęczony, bardzo źle się czułem i w ogóle nie miałem poczucia, że powstało coś ważnego. Grałem jednak na sto procent, autentycznie. Ten koncert zagraliśmy we wspaniałym miejscu, w Galerii Warzywniak, ale niemal wyłącznie po to, żeby Shanirowi dać zarobić. Myślałem, że to przepadło w odmętach historii… Okazało się jednak, że moja znajoma, Danusia Kiewłen, która robiła na tym koncercie zdjęcia, coś sfilmowała aparatem i wrzuciła na YouTube. Półtora roku później ktoś mi to pokazał i okazało się, że to naprawdę dobre. Stanąłem na rzęsach, żeby coś z tym zrobić. Danusia odnalazła karty pamięci, na których miała te filmiki, a Marcin Dymiter zrobił, co się dało, by to zabrzmiało jak należy – wspomina Mazzoll.

W najbliższych miesiącach można się spodziewać kolejnych koncertów Mazzolla, również z materiałem z albumu “+”. Muzykowi na scenie towarzyszyć będą członkowie grupy The Love And Beauty Seekers – Franciszek Pospieszalski na kontrabasie, Jędrzej Łagodziński na saksofonie i Szymon Gąsiorek na perkusji.

Tracklista “+”:

1. Lust
2. Gluttony
3. Greed
4. Sloth
5. Wrath
6. Envy
7. Pride

“Live in Warzywniak:

1. 3’44” / The End***
2. The Hole
3. 3’44” AM / B103**
4. St. Anna’s Puss
5. Arhythmic Perfection Structures
6. Listy Schindlera
7. Lonely Woman
8. 3’44” AM*

kapital

In March 2015 Instant Classic will release “Chaos to Chaos” – second album from Polish experimental duo Kapital.

Kapital is Kuba Ziołek (Stara Rzeka, T’ien Lai) and Rafał Iwański (X-Navi:Et, HATI), both members of groups Innercity Ensemble and Alameda 5. Their first album entitled “No New Age” came out on Bocian Records in February 2014. This time we see the duo dive deeper into the abstract and ambiguous realms of future reality that can be both: liberating and enslaving.

The album consists of 8 tracks recorded by the band and mastered by Marcin Bociński. It’s a huge musical step forward from the realms of drone that engulfed “No New Age” – it seems quite enough to mention the vocal-centered single “The Music of Goodbye” with it’s wide pallette of moods. A brighter and somehow more uplifting cover art (courtesy of Joanna John) makes this unique enigma even more compelling.

W marcu z logo Instant Classic ukaże się drugi album eksperymentalnego duetu Kapital, który tworzą Kuba Ziołek (Stara Rzeka, T’ien Lai) i Rafał Iwański (X-Navi:Et, HATI).

Kapital zadebiutował w lutym ubiegłego roku płytą “No New Age”, która została wydana w wytwórni Bocian i zebrała pokaźną liczbę pozytywnych recenzji zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

“Chaos to Chaos” jest pozycją zdecydowanie bogatszą, jeżeli chodzi o paletę dźwiękową, co zwiastuje już singlowa kompozycja “The Music of Goodbye”, w której na pierwszy plan przebija się wokal Ziołka. Osiem premierowych kompozycji zostało zarejestrowanych samodzielnie przez muzyków, a za mastering odpowiada Marcin Bociński. Całość ozdobi grafika autorstwa Joanny John.

Howdy! It’s been a while but we’ve got some cool news for ya all. First, the new Stubs’ LP is out on CD and vinyl. It’s their best up to date so don’t waste your time and blast some rock’n’roll. Oh, it’s also available in “name your price” option on the band’s bandcamp site.

We’re currently hard at work on new Ketha and Mazzoll albums, hopefully to be released in December. There’s also one beautiful gatefold LP being prepared as we speak. Fingers crossed!

Dharavi

Pod koniec czerwca ukaże się debiutancki album grupy So Slow, w składzie której można znaleźć muzyków znanych między innymi z Alameda 4, Sunrise, The Band Of Endless Noise, Czerń, T’ien Lai, Iron To Gold, Daymares, czy Cast In Iron. “Dharavi”, bo taki płyta nosi tytuł, plasuje się jednak w odmiennych rejonach dźwiękowych. – Metal to nie jest, punk też nie. Alternatywny rock? – jednoznacznej odpowiedzi nie znajduje nawet sam zespół. Pytani o inspiracje, muzycy wymieniają takie wytwórnie, jak Dischord, Touch & Go, czy Slowdime Records.

– Początki były ciężkie. Inne. Męczące z powodu uporczywego szukania własnego “ja”. Szukanie wokalisty. I najlepsze – kasowanie gotowych kawałków – wspomina perkusista Arek Lerch. – Ten projekt rodził się bardzo długo. Jeżeli chodzi o doświadczenia z innych zespołów, to myślę, że jest to nasz duży atut, podobnie jak umiejętność łączenia ich w spójny, muzyczny komunikat, co czasami nie jest łatwym procesem. Nie jesteśmy purystami, ale za bardzo też od wybranego kanonu nie uciekamy – dodaje gitarzysta Adam Sanocki.

Praca nad “Dharavi”, z racji odległości dzielących wokalistę Łukasza Jędrzejczaka od reszty zespołu, można określić mianem organiczno-korespondencyjnej. Wokale i elektroniczne dodatki nagrywane były w Bydgoszczy, “na przysłowiowej chacie” – jak tłumaczy sam Łukasz. – 4/5 jak Pan przykazał, 1/5 korespondencyjnie. Ciężka praca. Chwile zwątpienia i chwile ekstazy. Nadzieje i obawy. Rok ciężkiej, zespołowej harówki – dodaje Arek.

Jednym z tematów przewodnich płyty jest dość specyficznie rozumiana urbanistyka i jej wpływ na społeczeństwo. Oddajmy głos autorowi tekstów, Łukaszowi: – Koncept-album to duże słowo i kojarzy się najczęściej z pudel-rockiem, ale rzeczywiście, album posiada wątek spajający całość. Temat urbanistyki wziął się trochę z moich zainteresowań socjologią. Jest taki pomysł w naukach społecznych, podzielany przez niektórych badaczy, że w zasadzie każdy problem społeczny to problem miejski i niemal każde ważniejsze twierdzenie, jakie można powiedzieć o współczesnym społeczeństwie zawiera urbanizm, jako jedną z głównych kategorii wyjaśniających. Ilustracją takiego twierdzenia może być np. Detroit, które w wyniku kryzysu gospodarczego i zawirowań kapitalizmu wygląda jak sceneria z filmu post-apokaliptycznego. Stąd inspiracja, żeby temat ten przełożyć na muzykę. Kiedy usłyszałem, co grają chłopaki, jasne było, że warto to zrobić w ramach So Slow. Teksty są różne – zainspirowane z jednej strony futurystami, dystopijnym sci-fi, fatalistycznymi wierszami takich poetów jak Georg Trakl czy Rainer Maria Rilke oraz wątkami neomarksistowskimi. Nasza muza nie ma być jednak jakimś manifestem czy czymś w tym rodzaju. Od tego są publicyści, pisarze, naukowcy i politycy – tłumaczy wokalista.

Sceniczny debiut So Slow miał miejsce w marcu tego roku, w Laboratorium CSW, w tym samym miejscu, w którym zarejestrowana została większa część “Dharavi”. – Pustek na sali nie było – wspomina Łukasz. – Po premierze płyty nasza aktywność koncertowa zdecydowanie wzrośnie – na ile tylko okoliczności pozwolą – zapewnia. – Koncerty to mus. Może trasa się jakaś skroi, trochę pojedynczych. Myślimy intensywnie i czekamy na zaproszenia!

At the end of June we will release the debut album from noise-rockers So Slow. The band features musicians previously associated with such acts as Alameda 4, Sunrise, The Band Of Endless Noise, Czerń, T’ien Lai, Iron To Gold, Daymares and Cast In Iron. “Dharavi”, as the album is called, wouldn’t be out of place in Dischord or Touch & Go rosters.

– The beginnings were pretty hard because we spent some time searching of our own identity. We also decided to throw some songs away – remembers Arek Lerch (drums). – It took a lot of effort to arrive with this project at this exact spot but I believe that our previous experiences helped us in many ways. Especially when speaking about making our music coherent. We wouldn’t call ourselves musical purists but on the other hand we don’t want to leave our roots behind – adds bands guitarist Adam Sanocki.

Work on “Dharavi”, due to big distances separating the band from its vocalist Łukasz Jędrzejczak (T’ien Lai), took more of an e-mail based form. Vocals and electronics were recorded in Bydgoszcz, while the instrumental parts in Warsaw. – It was a year of really heavy work – says Lerch.

One of the main lyrical themes is the social aspect of urbanism. – Concept album may be too big a term but “Dharavi” really touches on certain topics that appear throughout the album. There is this idea in social sciences that associates all social problems with urban problems and almost every important statement about modern society is connected in a way to urbanism. We can observe this in Detroit where economical crisis created an almost post-apocalyptic landscape – explains Jędrzejczak. – But the lyrics were also inspired by Futurists, dystopian sci-fi, Georg Trakl, Rainer Maria Rilke and neo-Marxism. Please be aware that our music is not a manifest. Let’s leave it to scientists, writers and politicians – he adds.

Tracklisting:

01. DAM
02. Prosto w noc
03. 1852
04. Delray
05. Dharavi
06. Starzy są już Królowie Świata
07. Manahatta
08. Takie niezwykłe są te późne dni

Image

W drugiej połowie marca do sprzedaży trafił debiutancki album eksperymentującej hardcore’owej grupy Torn Shore, którą tworzą muzycy znani między innymi z Borderline Collie, Perspecto i Dead Dingo. “Savage”, bo taki właśnie tytuł nosi krążek, został zainspirowany otoczeniem, w którym powstawał. – Pisaliśmy kawałki w naszej salce prób, która znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Odry. Koryto rzeki było w tym czasie poszerzane i to wszystko – poszarpany brzeg i ogromne maszyny rozdzierające wały – robiło duże wrażenie – tłumaczą wrocławianie.

– Nasza salka prób znajduje się pod numerem 39 i dokładnie tyle trwa “Savage”. Na płycie znajdziecie naturalne dźwięki z otoczenia tej lokalizacji. Klip do numeru “Savage” też zawiera obrazy dokładnie stamtąd, podobnie jak okładka i elementy identyfikacji. To wszystko naturalnie złożyło się w całość – zapewnia zespół.

Torn Shore powstał na zgliszczach poprzedniego zespołu, w którym grali Dawid i Olek. – Szukaliśmy nowego perkusisty i przez wspólnych znajomych znalazł się Łukasz. Dopiero po odejściu basisty i wciągnięciu do składu Piotrka z Dead Dingo ukształtował się obecny sound Torn Shore.

Praca nad debiutanckim materiałem poszła nadzwyczaj sprawnie: – Rozpad Objects okazał się być kreatywnym kopniakiem, dzięki któremu materiał na ”Savage” powstał bardzo szybko. Zrobiliśmy (Łukasz i Dawid) szkice kawałków we dwójkę. Po wszystkim dołączył do nas Piotrek, który chwycił bas i dzięki niemu sfinalizowaliśmy numery instrumentalnie. Olek napisał wokale w absolutnie ekspresowym tempie i materiał był gotowy.

Ciekawostką jest fakt, że całość została zarejestrowana “na setkę”, co przy takim stopniu skomplikowania muzyki wymaga nie lada zgrania. Dlaczego Torn Shore zdecydowali się na takie rozwiązanie? – Zarejestrowaliśmy materiał w dwóch podejściach, z czego ten drugi wszedł w całości na płytę oraz dodaliśmy overduby i wokale. Osobiście nie wyobrażamy sobie innej formy nagrywania takiej muzyki.

In March we released a crushing debut album from Torn Shore – an experimental hardcore outfit from Wrocław, Poland. The band includes members of Borderline Collie, Perspecto and Dead Dingo. “Savage” was inspired by the environment it was created in. – We wrote our songs in a rehearsal space located near Odra river that at the time was widened. All of this – a torn shore and huge machines performing acts of destruction made a big impact on us – say the band.

– Said rehearsal space is located under number 39 and that’s exactly the running time of “Savage”. There are also some field recordings included and the video to the title track (as well as the photos in the booklet) was shot on location. It all fits together nicely – they add.

Torn Shore came into existence on the ashes of Dawid and Olek’s former band: – We were searching for a new drummer and thanks to mutual friends we found Łukasz. But it was only after our bass player left that we managed to create the band you now know as Torn Shore.

– Thanks to a demise of Objects, “Savage” came into existence very quickly. Song structures were made by Łukasz and Dawid and later on Olek arranged vocals faster than anyone expected.

The album was recorded in an old school way – in just two takes. – Only vocal parts were recorded later. But we can’t imagine recording in a different wat.

Tracklisting:

1. Flesh
2. Fossils
3. Smashing The Crowds
4. Cross
5. Ignition
6. Clouds
7. Savage

 

Image

Pod koniec marca ukazał się trzeci materiał warszawskiego zespołu Merkabah. Album nosi tytuł “Moloch” i… cóż, rozkłada na łopatki.

Merkabah dał się poznać jako zespół sprawnie łączący post-hardcore’owe eksperymenty z bardziej otwartą, ocierającą się nawet o freejazzową improwizację, formułą. Muzycy zadebiutowali trzy lata temu koncertowym “Lyonesse”, a rok później wydali (korzystając już ze studyjnych zapleczy) “A Lament For The Lamb”. Co zatem się działo z Merkabah w okresie miedzy ostatnim wydawnictwem a “Moloch”? – To był przede wszystkim czas intensywnych prób, szlifowania materiału z “Molocha” a potem samych nagrywek i miksów. W międzyczasie w ramach odpoczynku od studia zaczęliśmy pracę nad nowymi kompozycjami – tłumaczy kolektyw.

– Punktem odniesienia w przypadku “Moloch” jest starożytny aramejski bóg, którego na płycie rozpatrujemy zarówno w kontekście mitologicznym, jak i abstrakcyjnym, jako pewną alegorię Zła, władzy, kultu, ofiary – dodają. Album doczekał się też adekwatnej oprawy graficznej, tradycyjnie przygotowanej przez perkusistę Kubę Sokólskiego, którego twórczość ozdobiła ostatnio między innymi drugi album Innercity Ensemble. Obszerna książeczka z fotografiami jest dziełem gitarzysty Gabriela Orłowskiego.

– Chcieliśmy odciąć się od tego, czego normalnie spodziewa się po muzyce progresywnej i zwrócić się brzmieniowo bardziej w stronę noise’u, czy psychodelii lat 60. Nagrywaliśmy w sali prób Czerwia Narodu – zespołu Rafała Wiewióra, któremu powierzyliśmy realizację nagrań. Zarówno samo miejsce, jak i przede wszystkim osoba Rafała bardzo przyczyniły się do ostrego i surowego brzmienia tego materiału. Zależało nam na tym, by uwypuklić w ten sposób charakter samej muzyki – mówią muzycy.

Niezmiennie jednak Merkabah pozostaje grupą instrumentalną. – Jeśli mamy pod górkę to nie dlatego, że gramy instrumentalnie, ale przez ogólny charakter naszej twórczości. Pomijając kilka nieudanych prób włączenia do naszej muzyki wokalu, to zespołem instrumentalnym byliśmy w zasadzie od zawsze i dobrze się w takiej formule czujemy. Jest ona czysta, wolna od kontekstu i maniery, która zawsze (mimowolnie) narzucana jest przez ludzki głos, czy słowo. Daje nam to zdecydowanie więcej swobody.

“Moloch” is the title of Warsaw-based post-hardcore/jazz group Merkabah’ new album. It consists of eight crushing tracks filled with psychotic grooves, hypnotic rythms and stunning improvisation.

Merkabah debuted three years ago with a live album “Lyonesse”, followed by a studio one “A Lament For The Lamb” one year later. – It was a time of intense rehearsals and sculpting of what later on became “Moloch” – the band say.

– The central idea of “Moloch” is an ancient Arameic god that we decided to view both in it’s mythological and abstract aspects, as an allegory of evil, power, cult and sacrifice – they explain. Record comes with a matching graphic design courtesy of Merkabah’s drummer Kuba Sokólski (responsible also for Innercity Ensemble’s “II” artwork). Photographs are made by Gabriel Orłowski.

– We wanted to seperate ourselves from what you normally expect from progressive music. That’s why we turned to noise and 60’s psychedelia. The recording session took place in our friends rehearsal space where they practice with Czerw Narodu. This place definitely influenced our sound on this record, which is raw and harsh – musicians add.

Merkabah is an instrumental band and it seems they will continue this way. – Despite some unsuccessful attempts of adding vocals to our music, we’ve always preferred to play instrumental. We feel that this formula is pure, free of context and manners that always come with words and human voice. It gives us more freedom.

Tracklisting:

1. Reed Idol
2. Hilasterion
3. Hilasterion cont.
4. The King
5. Hymn
6. Lille Vies Ager
7. The Grapes (…) Are Filling And Growing Heavy
8. Ah! Ca-Ira

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.