Waclaw_Zimpel_cover

On February 5th Instant Classic released the first solo album from Wacław Zimpel – a clarinetist and improviser who has worked with Ken Vandermark, Hamid Drake and Evan Ziporyn. The album is entitled “Lines” and features six compositions.

“What I had in mind was mostly polyphonic music but I couldn’t see a point in working on this with other players,” says Zimpel. “First of all, I wanted to perform most of the melodic lines on clarinets. I had a very precise vision of how those lines should be composed and it felt very natural to perform all of them by myself. Secondly, this album is mostly written not improvised so I had no problem recording track after track feeling that some of live-performance spontaneity is being lost,” adds Zimpel.

“I think that you can sense this characteristic approach to space and sound is audible on all compositions, despite the fact that they differ between themselves. What might be the main common denominator is the inspiration I drew from the pioneers of American minimalism, like La Monte Young and Terry Riley. Some parts of ‘Lines’ are in a way a paraphrasis of their formal ideas from the 60’s and 70’s. I also believe that ‘Deo Gratias’, being a renaissance cannon in its own way, also fits this concept as a prophecy of minimalism composed 500 years earlier,” explains Wacław. When speaking about the rhythmic structures of his solo album, he mentions patterns drawn from Southern India albeit set in a polyrhythmic structures.

To promote the album Zimpel will go on tour together with Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Kapital, Innercity Ensemble). “In the nearest future I also plan to record with Rabih Beani and mooryc. Late Spring will bring the first album from my band LAM but there are also new Saagara compositions in the pipeline that should debut during our tour of India in December this year,” says Zimpel.

5 lutego ukazał się pierwszy solowy album klarnecisty i improwizatora Wacława Zimpla, muzyka znanego między innymi z zespołów Hera, Ircha i Saagara. Album nosi tytuł “Lines” i trafił do sprzedaży za pośrednictwem krakowskiej wytwórni Instant Classic.

– Miałem pomysł na muzykę polifoniczną, ale z kilku względów nie widziałem sensu, żeby realizować go z innymi muzykami – tłumaczy genezę powstania “Lines” muzyk. – Po pierwsze, chciałem, żeby większość linii melodycznych było zagranych na klarnetach. Miałem bardzo określoną wizję jak te linie mają być skonstruowane i czułem, że najbardziej naturalnie będzie wykonać je wszystkie samemu. Po drugie, ten materiał jest w dużo większej mierze skomponowany niż improwizowany, także śmiało mogłem nagrywać ślad po śladzie, nie czując, że umyka mi rodzaj spontaniczności charakterystyczny przy graniu na setkę – dodaje Zimpel, który oprócz klarnetu w trakcie nagrań korzystał też z organów hammonda, fendera rhodesa i khaen.

– Myślę, że specyficzne podejście do przestrzeni i brzmienia jest słyszalne na całym albumie, mimo że poszczególne utwory bardzo się od siebie różnią pod względem formy i charakteru. Ten wspólny mianownik scalający album pochodzi z mojej silnej inspiracji muzyką pionierów amerykańskiego minimalizmu – La Monte’a Younga i Terry’ego Rileya. Część zabiegów formalnych, które zastosowałem na “Lines” jest parafrazą ich idei z lat 60. i 70., które są mi bardzo bliskie. Mam wrażenie, że renesansowy kanon Ockeghema “Deo Gratias”, który pojawił się na płycie, również wpisuje się w ducha minimalizmu, będąc swoistym proroctwem minimal music sprzed pięciuset lat.

Z kolei w warstwie rytmicznej melodii, często posługiwałem się schematami rytmicznymi z południa Indii, umiejscawiając je w strukturach polifonicznych, co również jest charakterystyczne dla większości utworów z płyty – tłumaczy muzyk.

Wacław nie zamierza osiadać na laurach i zaraz po premierze płyty rusza z serią koncertów, gdzie towarzyszyć mu będzie tegoroczny laureat Paszportu Polityki – Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Innecity Ensemble). Ale to nie koniec jego planów. – Przymierzam się do wspólnego projektu z Rabihem Beanim. Myślę też o rozwinięciu współpracy z moorycem. Późną wiosną planuję wydać pierwszą płytę mojego nowego polskiego zespołu LAM. Zaczynam również pracę nad kolejnymi kompozycjami dla Saagary, które zagramy podczas trasy koncertowej po Indiach w grudniu 2016. Pod koniec roku planujemy wejść do studia.

Tracklista “Lines”:

  1. Alupa-Pappa
  2. Breathing Etude
  3. Deo Gratias
  4. Lines
  5. Five Clarinets
  6. Tak, Picture

 

kaseciarz dd

“Gay Acid” is the title of Kaseciarz’s third album that is due in November on Instant Classic.

Contrary to “Motörcycle Rock And Roll” and “Surfin’ Małopolska”, new songs move even further away from band’s trademark trashy-surf sound, constituting something that can be named the World’s first (and – what’s very likely – last) trashy rock opera.

“Gay Acid” tells a story of an unnamed musician, a one-time member of 70’s rock band DuVraine Connection (eventually he got kicked off due to substance abuse).

We meet him nowadays when he’s struggling to get by, abandoned by his wife and kids. To make things worse, he’s running out of cash earned while storming the charts with DuVraine Connection. He needs to seek some wealth or else…

Then, one night, while zapping, he encounters a commercial of a modern day shaman who offers conducting a ritual of opening the Third Eye. This ritual is supposed to give its participants a new perspective on life. Our musician decides to try his luck. He meets the shaman in a cabin in the woods and during the conversation tells him about some savings hidden underneath the wooden floor. Shaman quickly changes the topic and advises our musician to write a protest song that will bring him his long-lost fame.

As you probably guessed by now, the mixture prepared by the shaman has absolutely nothing to do with spiritual experiences. It rather paralyses the body and causes unwanted hallucinations, allowing the shaman to steal the money and… Well, you know what. The next day our musician wakes up swollen and hungover. He knows well by now that he’s become The Failure Man.

What’s the moral of this story? Don’t trust the tv commercials. THE END.

“Gay Acid” to trzecia płyta krakowskiej formacji Kaseciarz, która trafi do sprzedaży w listopadzie 2015 r. nakładem – też krakowskiej – wytwórni Instant Classic.

W przeciwieństwie do “Motörcycle Rock And Roll” i “Surfin’ Małopolska”, nowy krążek zespołu jest pierwszą i pewnie ostatnią dziadoską Rock Operą w historii.

“Gay Acid” opowiada historię nienazwanego muzyka, który w latach 70. zdobył sławę i pieniądze, grając i pisząc utwory dla amerykańskiego zespołu DuVraine Connection, z którego został wyrzucony za przesadny hedonizm.

Sytuacja ma miejsce w czasach współczesnych, gdy bohater staje przed wyzwaniem poradzenia sobie w życiu, w świetle odejścia od niego żony i dzieci. Jego hedonizm doprowadza związek do ruiny, a tantiemy z dawnych przebojów, które sąd w całości przeznaczył na alimenty, nie są w stanie podtrzymać jego dotychczasowego trybu życia. Dlatego nasz nienazwany muzyk szuka sposobu na łatwy zarobek.

Pewnej nocy, zasypiając, między przełączaniem kanałów w TV, włącza telegazetę i przez przypadek zatrzymuje się na kategorii “ezoteryka”, gdzie swoje ogłoszenie wystawił pewien nowoczesny szaman, który za opłatą proponuje seans otwarcia trzeciego oka, dającego nową perspektywę na życie. Nasz bohater uznaje, że jest to świetny pomysł i wysyła wiadomość do telegazetowego Gargamela. Panowie spotykają się, przypadają sobie do gustu i postanawiają przeprowadzić rytuał. Tak się składa, że nasz bohater ma własną chatkę w górach, więc postanawiają zrobić to właśnie tam. Szaman zleca napisanie nowoczesnego protest songu, który przyniesie bohaterowi upragniony powrót na estradę oraz hajs, na co nasz bohater się zgadza. W przypływie zaufania wyjawia mistykowi, że w chatce, w której są, znajduje się skrytka z awaryjnymi pieniędzmi jeszcze ze starych czasów.

Gdy nadchodzi czas na umówiony seans, nasz bohater wypija miksturę przyrządzoną przez swojego nowego przyjaciela, lecz okazuje się ona nie tym czego on pożąda, lecz mieszaniną mającą na celu sparaliżowanie jego ciała i wywołanie halucynacji. Podstępny Szaman-szachraj wykorzystuje zarówno tę sytuację, jak i naszego bohatera (detale tego procederu zachowamy dla siebie), po czym zdupca z pieniędzmi. Następnego dnia jedyną rzeczą, jaką słyszy były muzyk DuVraine Connection są głosy, które mówią mu, że jest Człowiekiem-Porażką.

Morał z tego taki, żeby nie ufać szamanom z telegazety. KONIEC.

“Gay Acid”:

1. The Sword
2. P.O.B.
3. Many Lives
4. Shot City
5. Imposter
6. Cathedrals
7. Keep It To Yourself
8. Heatseeker
9. Glide
10. Failure Man

ampacity_cover

“Superluminal” is Ampacity‘s second album. It consists of five songs that place themselves somewhere between Hawkwind’s drug-induced voyages and Voivod’s twisted, sometimes atonal mastery.

“Superluminal” sums up a pretty long and intensive period in Ampacity’s history. We managed to compose the album based on various threads. This time we decided to ignore the vocals and thanks to this decision we were left with a lot of space for other sounds. One thing we can be sure of: “Superluminal” will definitely stimulate your imagination – explain the band.

The album was created during rehearsals, based on improvisations. This method influenced the way the songs were recorded later on, which is live in Radio Gdańsk studio. – We are far from being perfectionists – our music is supposed to be alive and convincing, not automated and pitch-perfect. The most important thing is how it sounds live.

Ampacity is already recognized by the use of sci-fi imagery and this is also true to “Superluminal”. – We took some effort to recreate (especially when speaking of keyboards and other sound effects) the atmosphere of old science-fiction movie soundtracks. But you need to keep in mind that this genre serves only as an aesthetic signpost in our case. We don’t intend to compose a genre-based music. It’s just an inspiration.

– The last 3 years have been very intensive for the band. It changed us as people and musicians. We feel that Ampacity is now a one living and breathing being that gives us more comfort to perform live as a band. It’s an evolution, not a revolution.

23 października nakładem wytwórni Instant Classic ukaże się drugi album trójmiejskiej spacerockowej grupy Ampacity. Krążek nosi tytuł “Superluminal” i zawiera pięć premierowych kompozycji.

– “Superluminal” jest płytą, która podsumowuje bardzo intensywny i długi okres działalności Ampacity i zamknęliśmy w niej bardzo dużo różnych wątków – tłumaczą muzycy. – Tym razem zdecydowaliśmy się kompletnie zrezygnować z wokali. Dzięki temu materiał, zamiast przedstawiać fabułę z punktu A do punktu B, angażuje i pozostawia dużo miejsca na interpretacje. Tworząc materiał chcieliśmy, żeby stymulował wyobraźnie i mam wrażenie, że się nam udało.

Materiał powstawał w całości na próbach i jest efektem wspólnych improwizacji. Taki sposób komponowania poniekąd wymusił sposób rejestracji – utwory zostały nagrane “na setkę” w studiu Radia Gdańsk. – Naszym zdaniem muzyka nie ma być idealna, ma być żywa i przekonująca. Być może w przyszłości będziemy chcieli nagrywać na ścieżki i mieć większą kontrolę nad procesem, ale w tej chwili jest dla nas najważniejsze to, jak nasza muzyka brzmi na żywo.

Jednym z punktów stycznych “Superluminal” i debiutanckiej “Encounter One” jest “kosmiczny” klimat, który stał się już wizytówką grupy. – Staraliśmy się, żeby brzmienie klawiszy i syntezatorów przywodziło na myśl ścieżki dźwiękowe ze starych filmów sci fi. Użycie thereminu dodatkowo podkreśliło ten kierunek. Mimo wszystko science fiction jest dla nas głównie drogowskazem jak chodzi o estetykę. Nie staramy się tworzyć muzyki osadzonej w jakimś konkretnym gatunku i tym, co pomaga nam wytyczyć drogę, jest inspiracja takim klimatem – opowiadają zgodnie muzycy.

– Ostatnie trzy lata były dla nas bardzo intensywne zarówno jak chodzi o muzykę, jak i sprawy poza nią. Na pewno suma doświadczeń zmieniła nas jako ludzi, a to bardzo wpływa na muzykę, którą tworzymy. Od powstania zespołu pod koniec 2012 roku poznaliśmy się i nauczyliśmy być na scenie jednym organizmem, co daje nam znacznie więcej pewności i komfortu w tym, co robimy. Ampacity na pewno zmieniło się od wydania pierwszej płyty, ale jest to raczej ewolucja niż gwałtowne zmiany – tłumaczą.

Album jest dostępny w przedsprzedaży pod adresem http://instant-classic.8merch.com, a w dniu premiery odbędzie się koncert w gdańskim klubie Żak. Szczegóły wydarzenia można znaleźć na stronie eventu: https://www.facebook.com/events/108260012854784/

Tracklista:

1. 42
2. Propellerbrain
3. Molten Boron
4. Planeta Eden
5. Superluminal

Zamknęły się oczy ziemi

On October 22nd Instant Classic will release Stara Rzeka‘s second (and last) album entitled “Zamknęły się oczy ziemi”.

The album will see the light of day as 2-disc box with a vinyl version to follow later this year. It was recorded by Ziołek himself with additional help from Innercity Ensemble’s Radek Dziubek, Wojciech Jachna and Jacek Buhl. The artwork will be created by Agnieszka Zwara who visualized Stara Rzeka’s debut “Cień chmury nad ukrytym polem”.

“Some of those songs had been composed even before the debut album was released” – says Ziołek. “I managed to gather a lot of music during those two years but I had some problems concentrating on Stara Rzeka, mainly because of my activities in other bands. And so this album lay shelved for over a year.”

Those familiar with “Cień chmury nad ukrytym polem” won’t feel disappointed with the new songs. “You won’t find many stylistic changes here” – explains Ziołek. “There’s still a lot of sadness, long sounds, glitches and distortions. But I also wanted to record some compositions with a clearer and more direct structures. Those are also more personal, dealing with issues of loneliness, peace of mind, chaos, death and happiness. If there’s one thought that lies behind them, it’s explained in the quote from Stanisław Lem’s ‘Fiasko’ included in the album booklet. Courageous beauty unveils where there’s no business. It’s a short and simple thought” – he adds.

Some of the new songs are based on motives from Alberta Ayler’s, Pharaoh Sanders’ and Moondog’s compositions. “In the first track on the album I play a certain melody that I later realised comes from one of Moondog’s songs. As for Ayler and Sanders – I haven’t listened to them for a long time but theirs were the only records I had at home then and at first I wanted to cut some samples and just loop them into a guitar track played on four amps and a buddha machine. As you can see it’s more of a play with sound, not a grand scheme on my side” – says Ziołek.

Luckily, Stara Rzeka’s finale doesn’t mean that Ziołek will abandon performing under this moniker. At least not until he comes up with a new one for his solo activities.

22 października ukaże się drugi i jednocześnie ostatni album projektu Stara Rzeka, za którym stoi Kuba Ziołek (m. in. Innercity Ensemble, Kapital, Alameda 5).

Album nosi tytuł “Zamknęły się oczy ziemi” i trafi do sprzedaży za pośrednictwem krakowskiej wytwórni Instant Classic w formie dwupłytowego wydawnictwa. W planach jest również wersja winylowa, która powinna trafić do sprzedaży jeszcze w tym roku. Materiał został w całości nagrany przez Ziołka, a za oprawę graficzną ponownie odpowiada Agnieszka Zwara. Gościnnie udzielają się Radek Dziubek, Wojciech Jachna oraz Jacek Buhl.

– Niektóre utwory na nowy album powstały jeszcze przed wydaniem pierwszej płyty – opowiada o nowej płycie Ziołek. – Zgromadziłem sporo materiału przez te dwa lata, ale nie potrafiłem się zebrać, aby wszystko sprawnie nagrać w jednym terminie. Album leżał rozgrzebany przez ponad rok, gdyż bardziej się poświęciłem innym zespołom.

Fani debiutanckiego “Cienia chmury nad ukrytym polem” nie powinni być zawiedzeni nowymi kompozycjami. – Nie ma tu jakieś rewolucji stylistycznej jak w przypadku dwóch albumów Alamedy. Wciąż dużo w muzyce Starej Rzeki smętów, długich dźwięków,
trzasków i przesterów. Na pewno chciałem nagrać kilka nowych utworów, które byłyby bardziej czytelne, bardziej bezpośrednie i minimalistyczne, mniej polegające na pogłosach. I bardziej osobiste – trochę o miłości, o samotności, o spokoju, o chaosie, o śmierci, o szczęściu. Jeśli jest jakaś idea, która je spaja, to jest ona zawarta w cytacie z “Fiaska” Lema. Śmiałe i odważne piękno powstaje tam, gdzie niczym nie rządzi żaden interes. Prosta, zwięzła i wspaniała myśl – tłumaczy muzyk.

W nowych kompozycjach pojawiają się motywy z twórczości m.in. Alberta Aylera, Pharaoh Sandersa i Moondoga. – W pierwszym utworze ułożyłem melodię na cytrze i po jakimś czasie zorientowałem się, że gram utwór Moondoga. Pod tym względem mnie zainspirował – wyjaśnia Ziołek. – Aylera i Sandersa dawno nie słuchałem, ale to były jedyne dwa winyle z free jazzem, które miałem w domu, a chciałem z nich wybrać fragmenty i na żywo loopować z gramofonu do ścieżki dźwiękowej z czterech wzmacniaczy gitarowych i buddha machine. To nie są jakieś bardzo przemyślane ruchy, raczej zabawa z dźwiękiem.

Koniec Starej Rzeki nie oznacza zaprzestania aktywności koncertowej pod tą nazwą. – Planuję dalej koncertować solo jako Stara Rzeka, przynajmniej dopóki nie urodzi mi się w głowie nowa formuła dla mojej solowej działalności – tłumaczy Ziołek.

Tracklista:

1. Nie zbliżaj się do ognia
2. W sierpniową noc
3. Małe świerki
4. Czarna woda
5. BHMTH (czyli historia z wujkiem Albertem)
6. Melodia
7. Stara Rzeka
8. Mapa
9. Ogniste kazania B.B.
10. W szopie gdzie były oczy
11. Mitylena

2

On September 18th Instant Classic will release the second album from Wrocław’s sludgy post-hardcore stalwarts Torn Shore. It’s called “Lifeburner” and consists of 11 new songs recorded once again live with Haldor Grunberg (Thaw, Belzebong).

– During the recording of our first album all of us were quite uncertain as to what will come out of it. We didn’t know how we’re going to sound like and if our songs will pass the test of  time. “Lifeburner” came out just as we wanted it to. Our vision of this band was clear this time. I guess we made a huge leap from the debut album but I’m sure it’s not the last time you hear about us – comments band’s drummer Łukasz Hajduk.

– I think we managed to lift the bar higher with “Lifeburner”. We really put the best of us into this record – adds Dawid Schindler (guitar). – Of course, there are some songs composed in a really short period of time (even 5 minutes!) but there are also ones that were written one year ago and completed just before we entered the studio. All we wanted was to make them 100% ours and during the recording session we were at the top of our abilities as a band.

“Lifeburner” was recorded once again at MAQ Studio with Haldor Grunberg producing. – We value simple solutions more than artificial perfection – comments the band. – Small mistakes or accidental sounds make up this record and they’re not a product of compromise. We never wanted to hide or cover our errors since they’re an inevitable part of the whole process. Recording live is great fun but also a big responsibility. You need to perform your best or else everyone will hear you failed. During the first day in the studio we did about 40 takes, fueled by coffee and pizza.

The main lyrical theme of the album is spiritual burning out and the emotions that come with it. – It’s a paradox that the end may be a reason for taking actions, an inspiration – says band’s vocalist, Aleksander Wilk. – A constant urge to create may help you overcome emptiness.

18 września do sprzedaży trafi drugi album wrocławskiego kwartetu post-hardcore’owego Torn Shore. Materiał nosi tytuł “Lifeburner” i składa się z 11 kompozycji zarejestrowanych “na setkę” pod okiem Haldora Grunberga (m.in. Thaw, Belzebong).

– Gdy nagrywaliśmy “Savage”, każdy z nas miał podejście w stylu “zobaczymy co z tego wyjdzie”. Nie wiedzieliśmy, jak zabrzmimy i czy te kompozycje zdadzą egzamin. W stosunku do “Lifeburner” mieliśmy już natomiast pewne oczekiwania, bo wizja zespołu była wyklarowana. Z pewnością udało nam się odskoczyć trochę od poprzedniego nagrania, ale jestem pewien, że nie wypowiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – tłumaczy perkusista Łukasz Hajduk. – Uważam, że każdy z nas znacząco podniósł sobie poprzeczkę w momencie pisania tych numerów, bardzo angażując się w cały proces. Naprawdę się do tego przyłożyliśmy – dodaje gitarzysta Dawid Schindler. – Oczywiście są na płycie kawałki, które zrobiliśmy w trakcie jednej próby, a nawet takie, które stworzyliśmy dosłownie w 5 minut. Natomiast niektóre z nich powstały rok temu, a dopiero na chwilę przed studiem przybrały ostateczny kształt. Nie należy tego mylić z cyzelowaniem i aptecznym podejściem. Chodzi o to, że dążyliśmy do tego, aby te numery były w 100% takie, jak chcemy, bez przypadków. Uważam, że pod koniec tworzenia materiału i w czasie nagrywki byliśmy w absolutnie szczytowej formie jako zespół. To było bardzo potężne uczucie.

“Lifeburner” został nagrany ponownie w MAQ Studio z Haldorem Grunbergiem za konsoletą. – Cenimy proste rozwiązania wyżej niż perfekcję. Drobne błędy czy przypadkowe dźwięki, którymi naszpikowane jest nagranie, nie są efektem kompromisu – mówią muzycy. – Nie zależało nam na tym, żeby je maskować. Są one nieodłączną częścią procesu, wartością dodaną. Granie na setkę to przede wszystkim dobra zabawa, ale i ciężka praca. Trzeba wejść na wyżyny swoich umiejętności. Jeśli któryś z nas by odpuścił, od razu byłoby to słychać. Pierwszego dnia wykonaliśmy około 40 podejść, wspomagając się hektolitrami kawy i odrobiną pizzy (żeby nie zdechnąć z głodu, ale jednocześnie być trochę na głodzie). Wieczorem, kiedy opadły z nas emocje, zasnęliśmy w połowie zdania.

Motywem przewodnim albumu są skrajne emocje towarzyszące duchowemu spalaniu się w ciągu życia. – Paradoksalnie koniec może okazać się motywacją do działania, a ciągła potrzeba tworzenia przełamuje uczucie pustki czy wypalenia. Nieuchronność zmian, przełamywanie własnych barier, wewnętrzny przymus tworzenia – tak stronę tekstową podsumowuje wokalista Aleksander Wilk.

W ramach promocji płyty zespół zagra kilka koncertów w polskich miastach (między innymi Warszawa, Wrocław). W planach jest też kolejna trasa po Europie.

“Lifeburner” jest dostępny w przedsprzedaży pod adresem: http://instant-classic.8merch.com

Tracklista:

1. Piece of Mine
2. Shadow Upon You
3. Rush of Blood
4. Destined to Endure
5. As Crown Falls
6. All The Things Must Pass
7. Drowning in Grief
8. Departed
9. Wrong Patience
10. Faults
11. Feathers

mazz_digi_1cd_final

On April 7th Polish label Instant Classic released a new album from Jerzy Mazzoll – one Poland’s most renowned free jazz musicians. The album, entitled “+”, will hit the shelves under the name MazzSacre. The recordings took place in 2012 and 2014 and Mazzoll was assisted by (among others) Shanir Ezra Blumenkranz (well known for his work with John Zorn) and Radek Dziubek of alternative all-star combo Innercity Ensemble.

“+” is a unique album in Mazzoll’s discography – more of a studio experiment than standard recording. – “+” took a very different path to come into life – admits Mazzoll. – First I recorded a series of solo compositions for a bassoon clarinet and this later became the foundation for next recordings. Then came Shanir who played (on oud, double bass and bass guitar) along chosen tracks, pretty much as he would do with a script, and the drummers – one of whom didn’t get to hear my tracks, and the other Shanir’s.

The whole line-up for this record includes: Shanir Ezra Blumenkranz (oud, double bass, bass guitar), Jacek Stromski (drums), Piotr Dunajski (trombone), Mariusz Kawalec (alto saxophone), Oleg Dziewanowski (drums) and Radek Dziubek (electronics). All the tracks were mastered by Marcin Dymiter (Emiter) and the artwork was created by Marcin Łojek.

The album comes out in two different editions, one of which is a two-disc with a bonus live recording. – A day after the recording we hit the stage. That day I felt very bad, tired, and I was far from admitting that this event was something special – remembers Mazzoll. – Nevertheless I played honestly, with all my strength. The concert took place in a wonderful place – Galeria Warzywniak but its purpose in the first place was to allow Shanir earn some cash. After some time it turned out that my friend Danusia Kiewłen, who took pictures that night, also recorded the whole thing on her camera and uploaded some of this onto YouTube. About 1,5 years later someone showed me this and I finally understood how good this
concert was. I made Danusia find those memory cards and Marcin Dymiter did everything he could to make it sound as it should.

7 kwietnia do sprzedaży trafił album “+” projektu MazzSacre, za którym stoi wybitna postać polskiej muzyki improwizowanej – Jerzy Mazzoll (znany między innymi z grup Miłość, Arhythmic Perfection, Kury, Pieces of Brain). W nagraniach wspomagali go muzycy związani z uznaną amerykańską wytwórnią Tzadik i święcącym obecnie triumfy kolektywem Innercity Ensemble.

“+” jest pozycją wyjątkową w dyskografii Mazzolla – to coś na kształt eksperymentu studyjnego. – Ta płyta nie powstawała całkiem normalnie – tłumaczył muzyk w rozmowie z portalem Redbull.com. – Najpierw była seria moich solowych kompozycji na klarnet basowy, które zostały szkieletem przyszłych nagrań. Do tych nagrań, do wybranych przeze mnie śladów, jak do partytur, grał Shanir – na oud, kontrabasie i basówce elektrycznej. Później z kolei wchodzili perkusiści – i jeden z nich nie słyszał już tych moich klarnetów, a drugi nie słyszał Shanira.

Oprócz Jerzego, w nagraniach wzięli udział również: Shanir Ezra Blumenkranz (kontrabas, oud, gitara basowa), Jacek Stromski (perkusja), Piotr Dunajski (puzon), Mariusz Kawalec (saksofon altowy), Oleg Dziewanowski (perkusja) oraz Radek Dziubek (elektronika). Sesje nagraniowe (w latach 2012-2014) miały miejsce w Studiu Radia Gdańsk oraz w Home Studio i Małym Studio. Za mastering odpowiada Marcin Dymiter (Emiter), a oprawa graficzna jest dziełem Marcina Łojka.

Album ukazuje się w dwóch różnych wersjach – 1CD oraz 2CD, z bonusowym nagraniem koncertowym. – Dzień po studiu weszliśmy na scenę. Tego dnia byłem bardzo zmęczony, bardzo źle się czułem i w ogóle nie miałem poczucia, że powstało coś ważnego. Grałem jednak na sto procent, autentycznie. Ten koncert zagraliśmy we wspaniałym miejscu, w Galerii Warzywniak, ale niemal wyłącznie po to, żeby Shanirowi dać zarobić. Myślałem, że to przepadło w odmętach historii… Okazało się jednak, że moja znajoma, Danusia Kiewłen, która robiła na tym koncercie zdjęcia, coś sfilmowała aparatem i wrzuciła na YouTube. Półtora roku później ktoś mi to pokazał i okazało się, że to naprawdę dobre. Stanąłem na rzęsach, żeby coś z tym zrobić. Danusia odnalazła karty pamięci, na których miała te filmiki, a Marcin Dymiter zrobił, co się dało, by to zabrzmiało jak należy – wspomina Mazzoll.

W najbliższych miesiącach można się spodziewać kolejnych koncertów Mazzolla, również z materiałem z albumu “+”. Muzykowi na scenie towarzyszyć będą członkowie grupy The Love And Beauty Seekers – Franciszek Pospieszalski na kontrabasie, Jędrzej Łagodziński na saksofonie i Szymon Gąsiorek na perkusji.

Tracklista “+”:

1. Lust
2. Gluttony
3. Greed
4. Sloth
5. Wrath
6. Envy
7. Pride

“Live in Warzywniak:

1. 3’44” / The End***
2. The Hole
3. 3’44” AM / B103**
4. St. Anna’s Puss
5. Arhythmic Perfection Structures
6. Listy Schindlera
7. Lonely Woman
8. 3’44” AM*

kapital

In March 2015 Instant Classic will release “Chaos to Chaos” – second album from Polish experimental duo Kapital.

Kapital is Kuba Ziołek (Stara Rzeka, T’ien Lai) and Rafał Iwański (X-Navi:Et, HATI), both members of groups Innercity Ensemble and Alameda 5. Their first album entitled “No New Age” came out on Bocian Records in February 2014. This time we see the duo dive deeper into the abstract and ambiguous realms of future reality that can be both: liberating and enslaving.

The album consists of 8 tracks recorded by the band and mastered by Marcin Bociński. It’s a huge musical step forward from the realms of drone that engulfed “No New Age” – it seems quite enough to mention the vocal-centered single “The Music of Goodbye” with it’s wide pallette of moods. A brighter and somehow more uplifting cover art (courtesy of Joanna John) makes this unique enigma even more compelling.

W marcu z logo Instant Classic ukaże się drugi album eksperymentalnego duetu Kapital, który tworzą Kuba Ziołek (Stara Rzeka, T’ien Lai) i Rafał Iwański (X-Navi:Et, HATI).

Kapital zadebiutował w lutym ubiegłego roku płytą “No New Age”, która została wydana w wytwórni Bocian i zebrała pokaźną liczbę pozytywnych recenzji zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.

“Chaos to Chaos” jest pozycją zdecydowanie bogatszą, jeżeli chodzi o paletę dźwiękową, co zwiastuje już singlowa kompozycja “The Music of Goodbye”, w której na pierwszy plan przebija się wokal Ziołka. Osiem premierowych kompozycji zostało zarejestrowanych samodzielnie przez muzyków, a za mastering odpowiada Marcin Bociński. Całość ozdobi grafika autorstwa Joanny John.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.