arrm_1500

In November Instant Classic will release a full-length debut album from ARRM – a group created by musicians known from post-black metal band Thaw. Their self-titled record consists of five instrumental tracks recorded mostly live and reminiscent of early Barn Owl and “Hex” era Earth.

ARRM came to life in 2010 as a solo project of guitarist Artur Rumiński (Thaw, Furia). “First it was only me but as time went by I decided to expand ARRM, first by adding bass player Rafał Miciński. Then Maciej Śmigrodzki (Thaw) came to replace him and we even managed to play some concerts supporting Nadja and Mamiffer”, recalls Rumiński. “A couple of our tracks got released as part of cassette split with Stara Rzeka and Innercity Trio but at the end of 2012 ARRM went on a hiatus so that we could concentrate on other projects. It lasted until March 2016 and brought some personal changes – we welcomed back Rafał Miciński, Maciej Śmigrodzki switched to keyboards and drummer Michał Leks joined the band”.

“ARRM” was recorded in Maq Records Studio under the supervision of Haldor Grunberg (Thaw). “We managed to record the whole album live during one weekend”, says Rumiński. “Before entering the studio we only had two demo versions of ‘Pinewood’ and ‘Grave’ but those were scrapped in favor of the newer ones. If I were to find a common ground for those five tracks I would point to an obvious lack of haste that allowed us to concentrate on specific sounds”, he adds.

To support the release ARRM will play shows with Rafał Iwański (Innercity Ensemble, Alameda 5) and Tides From Nebula.

W listopadzie nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się debiutancki album grupy ARRM, którą tworzą muzycy znani między innymi z post-blackmetalowego Thaw.

Na krążku znajdzie się pięć instrumentalnych utworów przywodzących na myśl przestrzenne, gitarowe nagrania Barn Owl, czy późniejszy etap twórczości Earth. Oprawa graficzna jest dziełem Marcina Łojka, którego prace ozdobiły między innymi najnowszy album Innercity Ensemble.

ARRM powstał zimą 2010 roku jako solowy projekt gitarzysty Artura Rumińskiego (Thaw, Furia). “Na początku grałem sam, później dołączył do mnie basista Rafał Miciński. Chwilę potem Rafała zastąpił Maciej Śmigrodzki, z którym zagraliśmy sporo koncertów, między innymi z Nadja, Mamiffer” – wspomina Rumiński. “Kilka naszych numerów ukazało się na splicie ze Starą Rzeką i Innercity Trio. Pod koniec 2012 roku zawiesiliśmy jednak działalność, żeby skoncentrować się na innych projektach. Przerwa trwała aż do marca 2016 roku, kiedy postanowiłem odświeżyć zespół. Do składu ponownie dołączył Rafał Miciński, a Maciej Śmigrodzki zamienił instrument na klawisze. Stanowisko perkusisty przypadło Michałowi Leksowi”.

Sesja nagraniowa “ARRM” miała miejsce w studiu Maq Records pod okiem Haldora Grunberga (Thaw). “Cały materiał nagraliśmy praktycznie na setkę, w jeden weekend” – mówi Rumiński. “Wcześniej jedynie zarejestrowaliśmy wersje demo dwóch numerów (‘Pinewood’, ‘Grave’), które ostatecznie zostały raz jeszcze nagrane z myślą o pełnej płycie. Gdybym musiał znaleźć punkt styczny tych wszystkich kompozycji to pewnie byłby to ewidentny brak pośpiechu, który pozwolił nam się ‘zawiesić’ na dźwiękach” – dodaje Rumiński.

Przy okazji premiery płyty ARRM zagra kilka koncertów z Rafałem Iwańskim (Innercity Ensemble, Alameda 5) i Tides From Nebula.

Tracklista:

1. Pinewood
2. White Water
3. KWKSC
4. Grave
5. Horseback

ie-cover

In mid-October Instant Classic will release the third album from Innercity Ensemble – a band comprised of members of Alameda 5, Stara Rzeka, HATI, Kapital and T’ien Lai.

Entitled “III”, this album consists of seven instrumental tracks recorded in a beautiful Ostromecko Palace where Innercity Ensemble recorded their previous one. “This time we took another approach – the one that assumed the creation of a more concise record, one that operates in shorter forms”, says Kuba Ziołek. “A single disc is a result of a better sound selection, a precise approach to what we wanted to achieve”, adds Wojciech Jachna. “Some aspects of our music were discarded, for example noise motifs that were present on ‘II’. We’re also aware of what makes Innercity Ensemble’s sound unique: a strong rhythm based on prepared guitars, trumpets, trance and playing with soundscapes. In short: this is our take on combining ethno, post-rock, jazz and who knows what else”, explains Jachna. 

“I guess we wanted ‘III’ to be more rhythm-based and this evolution somehow seems to be natural. Of course, there are also some soundscapes and tracks deprived of rhythm but thanks to this Innercity Ensemble still manages to stay interesting”, recalls Ziołek.

Keeping in mind that the band consists of musicians from various projects, one can ponder if Innercity Ensemble is a regular band or side-project. “In the beginning Innercity Ensemble was more of a collective but now we are far from this loose approach. We spent a lot of time together, played numerous concerts, we even started rehearsing which is a breakthrough, if you ask me”, says Jachna. “We normally meet before concerts and recording sessions and we still enjoy spending our time together. That’s the most important aspect of Innercity Ensemble. Once this ends, the band will be over”, he adds.

W połowie października nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się trzeci album grupy Innercity Ensemble, którą tworzą muzycy związani z Alameda 5, Stara Rzeka, czy HATI.

“III”, bo tak zatytułowana jest płyta, zawiera siedem instrumentalnych kompozycji zarejestrowanych w Pałacu w Ostromecku, gdzie zespół nagrał też swój poprzedni, podwójny album. – Już samo założenie przed nagraniami było takie, aby wydać bardziej skondensowany materiał, nie rozciągać tej formy bez potrzeby – tłumaczy Kuba Ziołek. Wojciech Jachna dodaje: Pojedyncza płyta to raczej efekt lepszej selekcji, bardziej świadomego podejścia do tego, co chcemy osiągnąć. Pewne aspekty naszej muzyki zostały odrzucone jako niezbyt dobrze podjęte wątki – np. noise’owe motywy z “I”. Mamy też świadomość tego, co jest rzeczywiście zaletą naszego brzmienia: mocne, rytmiczne granie, z naciskiem na partie preparowanych gitar i trąbki, trans, elementy muzyczne grane ad libitum, czyli zabawa przestrzenią, taki nasz ambient jako mieszanka etno, post rocka, jazzu, i kto wie czego jeszcze. 

– Mieliśmy założenie, aby trzecia płyta była bardziej rozbudowana rytmicznie. W Innercity Ensemble Rafał Kołacki już od półtora roku przerzucił się z gongów na konga, Rafał Iwański z kolei gra już teraz głównie na granite blockach i darabukkach, cały zespół natomiast czuje się pewniej w graniu rytmicznym niż to było w czasach debiutanckiej “Katahdin”, więc taka ewolucja w stronę muzyki bardziej pulsacyjnej była niejako naturalna. Oczywiście zdarzają się na “III” także utwory pozbawione rytmiki, więc dalej muzyka Innercity Ensemble pozostaje różnorodna. Poza tym podczas sesji o wiele bardziej ciągnęło mnie do gitary barytonowej, a Artura Maćkowiaka do syntezatora, więc jest to też najmniej “gitarowy” album Innercity Ensemble – opowiada Ziołek .

Zespół to wciąż siedmiu muzyków aktywnych w różnych stylistykach i składach. Stąd naturalne wydaje się pytanie, czy Innercity Ensemble to pełnoprawny zespół, czy może luźny kolektyw. Jachna unika jednoznacznej odpowiedzi: – Na pewno na początku IE było kolektywem, teraz jednak trudno go traktować zupełnie luźno, trochę czasu minęło, i nawet próby zaczęliśmy grać, co jest przełomem, zwłaszcza w przypadku zespołu, którego członkowie mieszkają w 4 różnych miastach. Obecnie chyba jest już zespołem, pracującym oczywiście w pewien cykliczny, a nie stały sposób. Zespół zjeżdża się przed koncertami, nagraniami, poza tym wewnątrz zespołu jest wiele pomniejszych, bardziej żywotnych składów, co na pewno wpływa też na to, czym jest Innercity Ensemble. Cały czas lubimy ze sobą przebywać, a to jest najważniejsza sprawa. Jak to się skończy, skończy się też zespół.

Słuchacze śledzący formację od samego początku na pewno zauważą, że za wyjątkiem debiutanckiej płyty “Katahdin” z 2012 roku, Innercity Ensemble unika opisowych tytułów swoich utworów i płyt. – Na początku chcieliśmy zostawić robocze tytuły utworów, np. “Brutalna i psychodeliczna sonorka”, “Wołodyjowski pościg wilków”, czy “Brat Mouzone”, ale ostatecznie zarzuciliśmy ten pomysł. A jako, że nikomu nie chciało się wymyślić normalnych tytułów, to z lenistwa zostawiliśmy po prostu numerki – tłumaczy Ziołek, stanowczo odcinając się od związków ze stacjami numerycznymi.

Tracklista:

1. I (09:49)
2. II (05:33)
3. III (05:34)
4. IV (05:23)
5. V (08:12)
6. VI (05:36)
7. VII (05:34)

front1500

On September 29 Instant Classic released “LAS” – the eighth studio album from long-running Polish alternative heroes Kristen. This is where their superb musicianship blends into something that can only be described as a modern take on Neu! and Cluster legacy with a hint of premier league songwriting.

“LAS” consists of five tracks recorded by Łukasz Rychlicki (guitar), Michał Biela (bass, voice), Mateusz Rychlicki (drums) and Maciej Bączyk (ARP, Synthi AKS). This personnel contributed to “The Secret Map” – Kristen’s 2014 album – but this time their effort may only be described as a perfect symbiosis. “Two years ago Maciek Bączyk was more like a guest. He just paid us a visit in the studio with his synths. Now he is a full-time member of the band”, explains Łukasz Rychlicki. “It changed almost everything, starting from our sound that became more complete – even a single sound may impact the whole composition. We, as musicians, are now more cautious in our playing”, he adds.

Four out of five tracks from “LAS” are instrumentals. “This may be due to the fact that we often rehearsed without the microphone and thanks to this we noticed that the songs contribute to a bigger whole and don’t need vocals. The title track is the only one that we performed live before the album came out and since the beginning we wanted it to have vocal parts. Lyrics were written in Polish really fast and that was it. I personally hope that in the future we’re gonna have more Polish lyrics as an addition to freer form”.

The intriguing cover photo is a work of Dawid Gąsiorek and contrary to what you might think, there’s no secret story behind it. “It just fits well with our music. Of course, there’s some secret hidden and some allusions that leave you wondering how to approach it. An open situation, as I call it, same as our music”, adds Rychlicki.

29 września Instant Classic wydał “LAS” – ósmą płytę pochodzącej ze Szczecina grupy Kristen. Tego samego dnia zespół zagra koncert premierowy w warszawskim Narodowym Instytucie Audiowizualnym.

“LAS” to pięć kompozycji nagranych w składzie: Łukasz Rychlicki (gitara), Michał Biela (bas, wokal), Mateusz Rychlicki (perkusja) oraz Maciej Bączyk (ARP, Synthi AKS). W tej samej konfiguracji personalnej muzycy nagrali “The Secret Map” z 2014 roku, ale tym razem duch pracy zespołowej wydaje się być mocniej odczuwalny. – Wtedy Maciek Bączyk pojawił się bardziej jako gość, po prostu wpadł do studia z syntezatorem. A teraz wszystko wymyślaliśmy już w czwórkę – tłumaczy Łukasz Rychlicki. – To dużo zmieniło. Brzmienie stało się pełniejsze, czasami trzeba ograniczyć swoje środki, dosłownie pojedynczy dźwięk potrafi dużo wnieść. Przez to nasza gra stała się bardziej czujna.

Cztery z pięciu transowych i hipnotyzujących utworów, które tworzą “LAS” zostały nagrane bez wokali. Pytany o przyczynę takiego stanu rzeczy, Michał Biela odpowiada: – Przede wszystkim próby graliśmy najczęściej bez mikrofonu i okazało się, że wersje instrumentalne tworzą organiczną całość, nie potrzeba niczego więcej. Utwór tytułowy jako jedyny graliśmy wcześniej na koncertach z wokalem, było w nim przewidziane miejsce na głos i okazało się też, że dość szybko napisany tekst pasuje do muzyki. Wszystko się w nim zgadzało właśnie w takiej formie. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się zrobić więcej utworów z polskim tekstem, przy zachowaniu dość swobodnej formy – dodaje.

Album zdobi intrygujące zdjęcie Dawida Gąsiorka. – Po prostu pasuje do płyty – tłumaczy wybór Rychlicki. – Ma w sobie pewną tajemnicę i element niedopowiedzenia, który jest też obecny w muzyce. Jest w nim życie a jednocześnie wytwarza klimat, z którym nie wiadomo co zrobić. Otwarta sytuacja, tak jak sama muzyka.

Tracklista:

1. SALTO 08:48
2. AMRA 04:25
3. WYSPA 05:36
4. TONY 07:23
5. LAS 09:00

lam_cover_internet1

By the end of September 2016 Instant Classic will release a debut album from LAM – a trio of improvising musicians led by Wacław Zimpel.

“Ever since Hera disbanded I haven’t had a working band”, says Zimpel. “There were only international ensembles that I could play with on the occasions and that’s how LAM came into life. I invited musicians that have similar backgrounds to mine – we all studied classical composition, we played jazz and later on opened up to other genres. Thanks to this we have a common understanding of music”, he adds. Musicians mentioned by Zimpel are: pianist Krzysztof Dys and drummer and percussionist Hubert Zemler (Slalom, Horny Trees).

Compositions that ended up on “LAM” are somewhat older that those from Zimpel’s first solo album “Lines”, released by Instant Classic in early 2016. “LAM makes use of longer forms that are common in trance music”, explains Zimpel. “But this time post-production was even more important, visibly overshadowing minimalism as a major inspiration. I am currently planning LAM’s next incarnation that will make more use of sounds created by my producer mooryc.”

Although crafted with a special attention to details, LAM’s album has its roots in improvised sessions that trio held before entering the studio. “I recorded those meetings with an intention to eliminate potential flows. Complete compositions appeared only after we met in the studio”, recalls Wacław. “Overall, we spent three days at Tonn Studio located in Łódź. It’s my favourite one, a very inspiring spot where you can concentrate on your work without any distractions. Most of the tracks were laid directly to tape and then found their way to mooryc’s studio where he added electronics.”

“mooryc suggested a different approach to our music and so they gained both depth and new spaces that we couldn’t reach before. Based on this we decided to alter the track-listing, dividing compositions into smaller entities that facilitate listening experience”, adds Zimpel.

Pod koniec września nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się debiutancka płyta tria LAM, na czele którego stoi uznany klarnecista i kompozytor Wacław Zimpel.

– Po rozwiązaniu Hery, przez dłuższy czas nie miałem working bandu. Miałem tylko składy międzynarodowe, z którymi nie byłem w stanie grać tak często jakbym chciał. Tak narodziła się potrzeba stworzenia zespołu, z którym mógłbym intensywnie pracować. Zaprosiłem do współpracy muzyków, którzy przebyli podobną drogę muzyczną do mojej. Wszyscy od dziecka studiowaliśmy muzykę klasyczną, graliśmy jazz, następnie otwierając się wiele innych stylistyk. Myślę, że dzięki temu, w podobny sposób rozumiemy pojęcia dotyczące materii muzycznej – opisuje historię LAM sam Zimpel. Muzycy, którzy wraz z nim tworzą zespół to pianista Krzysztof Dys oraz perkusista Hubert Zemler (m.in. Slalom, Horny Trees).

Utwory na „LAM” powstały parę miesięcy przed materiałem na solowy album „Lines”, który ukazał się na początku 2016 roku. – Na LAM posługujemy się dłuższymi formami, charakterystycznymi dla muzyki transowej – tłumaczy Zimpel. – W tym przypadku kluczowy jednak okazał się etap postprodukcji, który przeniósł LAM na nowe terytoria, ciągle pewnie przywołując idee minimalistów z lat 60. i 70., ale już tylko jako daleką reminiscencję. Myślę już dużo o kolejnej odsłonie LAM, w której będziemy rozwijać podejście do brzmienia zainicjowane przez mojego producenta – mooryca.

Przed wejściem do studia trio spotkało się kilka razy na improwizowanych sesjach. – Nagrywałem te spotkania i zastanawiałem się w jaką stronę pójść w kompozycji. Utwory przyniosłem dopiero do studia, więc mieliśmy do nich bardzo świeże podejście, charakterystyczne dla pierwszego momentu obcowania z materiałem – wspomina Zimpel. – Spędziliśmy trzy dni w łódzkim Tonn Studio, moim ulubionym analogowym studio nagraniowym. Jest to niezwykłe, bardzo inspirujące miejsce, w którym można uzyskać głębokie skupienie na pracy. Większość ścieżek nagrywaliśmy na taśmę.
Ponad rok później, ścieżki z sesji dostał mooryc, który wzbogacił je o elektronikę i nadał albumowi ostateczny kształt i brzmienie.

Rola mooryca w procesie powstawania LAM jest co najmniej nietuzinkowa. – Zaproponował brzmienia i przestrzenie, które mocno zmieniły pierwowzór materiału. Po tych ingerencjach bardzo naturalne okazało się wydzielenie pierwszej i ostatniej części albumu jako oddzielnych tracków, mimo że płynnie łączą się z resztą materiału. Postanowiliśmy również podzielić ostatni najdłuższy utwór znacznikami czasowymi, żeby w łatwy sposób można było rozpocząć słuchanie od różnych charakterystycznych miejsc – tłumaczy jego udział Wacław.

LAM trafi do sprzedaży na przełomie września i października, w formie CD oraz płyty winylowej.

Tracklista:

1. LAM 1 (Part One) 03:28
2. LAM 1 (Part Two) 10:05
3. LAM 2 10:29
4. LAM 3 (Part One) 09:42
5. LAM 3 (Part Two) 08:20
6. LAM 3 (Part Three) 03:24
7. LAM 3 (Part Four) 03:43

 

jahna_mazurkiewicz_buhl_kw

In April Instant Classic will release the first album from a trio of Wojciech Jachna (Innercity Ensemble), Jacek Mazurkiewicz (3Fonia) and Jacek Buhl (Alameda 5). “Dźwięki ukryte” consists of eight improvised compositions recorded in September 2015 in a synagogoue in Bydgoszcz-Fordon.

“Dźwięki ukryte” (meaning “Hidden sounds” in Polish) is a set of compositions “found” within the walls of an old synagogoue that is being brought back to life by the Foundation of Kazimierz Wielki University.

– It was Jacek Mazurkiewicz’s idea that we work together but it was a long, long time ago – recalls Wojciech Jachna. – In 2015 we met at the OFF Festival where we managed to discuss some details of how this project could go along. The synagogoue was my idea, mainly because this place hosts a lot of interesting cultural events lately. What is more interesing is that this huge and empty space lacks the usual church-like echo – he adds.

– It turned out that Jacek Mazurkiewicz has all the equipment needed to record this album outside of the studio. It doesn’t mean that we gave up on an idea of studio recordings but together with Jachna we tried to use different spaces for our albums – be them old libraries, dusty attics or even an airdock – says drummer Jacek Buhl. – Whatever you were thinking about the Bydgoszcz-Fordon synagogue, there are almost no relics of past times, since it’s either been robbed or destroyed. But one thing remains intact: an amazing atmosphere of this place and beautiful acoustics.

The recording session was no less a spontaneous meeting. – The coolest thing about it is that we could feel our spirits rekindle. We instantly caught a specific kind of feeling. Jacek (Mazurkiewicz) also uses electronics in his playing. That’s one of the reasons why he managed to melt into our duo with Jachna. I think the title of this album represents the music in a perfect way – what we found in the synagogue are not only sounds played by our instruments but also the ambience of the street outside, together with the noise of passing cars and people talking – says Buhl. – This music is a sum of our personal energies and musical experiences – adds Jacek Mazurkiewicz.

W kwietniu nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się debiutancki album tria Jachna/Mazurkiewicz/Buhl. Płyta nosi tytuł “Dźwięki ukryte” i została zarejestrowana we wrześniu 2015 roku w Synagodze w Bydgoszczy-Fordonie.

“Dźwięki ukryte” to zbiór kompozycji wyimprowizowanych, jakoby odnalezionych, w murach starej zniszczonej Synagogi, którą dziś Fundacja Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego próbuje odnowić i ożywić różnymi artystycznymi działaniami.

– Propozycja współpracy wyszła od Jacka Mazurkiewicza już dawno temu, ale nigdy nie było czasu i okazji się spotkać – wspomina Wojciech Jachna. – W 2015 roku spotkaliśmy się z Jackiem na OFF Festivalu i w kuluarach, przy obiadku, obgadaliśmy sprawę, że fajnie by było. Synagoga przyszła mi do głowy sama – miejsce zarządzane przez Fundację Bogdana Kunacha jest ostatnio motorem wielu ciekawych akcji artystycznych. Ponadto Synagoga ma jedną ciekawa cechę – mimo że jest to wielki, pusty w środku budynek, nie ma w nim charakterystycznego, wielkiego, kościelnego pogłosu. To atrakcyjna cecha dla tego typu nagrań, które potrafią też być głośne.

– Okazało się, że Jacek Mazurkiewicz ma cały sprzęt nagraniowy, więc jedyne, czego nam brakowało, to odpowiednie miejsce, które ma jakiś klimat i dobrze brzmi. Nie że zupełnie zrezygnowaliśmy ze studiów nagraniowych, ale zwłaszcza z Jachną staraliśmy się nagrywać naszą muzykę w miejscach nietypowych (strych biblioteki, poddasze domku na wsi, hangar na lotnisku) – tłumaczy perkusista Jacek Buhl. – Niestety w Synagodze w Fordonie nie pozostało nic z jej duchowych atrybutów. Wszystko zostało zniszczone albo rozkradzione. Żadnych gwiazd dawidowych, mównicy, świętej szafy. Natomiast na pewno pozostał klimat, świetna akustyka i może właśnie te “Dźwięki ukryte”, które należało wydobyć – dodaje.

Sesja była raczej spontanicznym spotkaniem – wspomina Jachna. – Najfajniejsze jest pokrewieństwo dusz. Od razu złapaliśmy pewien rodzaj feelingu. Jacek, tak jak my, posługuje się elektroniką, przetwarza kontrabas. Wtopił się idealnie w nasz duet, który już z założenia aż się prosi o różne kolaboracje. Każde tego typu miejsce wytwarza specyficzny nastrój i wpływa na muzykę. To coś innego niż sterylne studio. Nie chodzi tu o granie muzyki Jidysz, bardziej o pewien rodzaj duchowości, która chyba została w tych nagraniach. Sam tytuł “Dźwięki ukryte” świetnie oddaje to co zaszło – odnalezione zostały w starych murach pewne dźwięki, które Jacek Mazurkiewicz pięknie nagrał na kilka mikrofonów. Na płytę weszły też dźwięki ulicy, samochodów, bo synagoga ma dziurawy dach i to też zabiera jej pewną sterylność, co jest piękne. – Ta muzyka jest wypadkową energii, która spłynęła na nas w synagodze oraz naszych muzycznych doświadczeń – dodaje Jacek Mazurkiewicz.

– Po raz kolejny okazało się też, że kiedy spotykają się ludzie o podobnej wrażliwości muzycznej, podobnym podejściu do grania, niepotrzebne są próby i jakieś wielkie przygotowania. Materiał, który jest na płycie, został właściwie poza pierwszym kawałkiem w całości wyimprowizowany. Powstał interesujący mix freejazzowego grania z domieszką zawieszonej, melancholijnej elektroniki. Wojtas uważa, że to nasze najbardziej uduchowione nagrania – podsumowuje Jacek Buhl.

Tracklista:

1. Dawny świat
2. Ya Yeti
3. Kujawska jucha
4. Nie wiem, myślę
5. Opowieści flisaków
6. A Ya
7. Eskimo
8. Stacja Fordon

Waclaw_Zimpel_cover

On February 5th Instant Classic released the first solo album from Wacław Zimpel – a clarinetist and improviser who has worked with Ken Vandermark, Hamid Drake and Evan Ziporyn. The album is entitled “Lines” and features six compositions.

“What I had in mind was mostly polyphonic music but I couldn’t see a point in working on this with other players,” says Zimpel. “First of all, I wanted to perform most of the melodic lines on clarinets. I had a very precise vision of how those lines should be composed and it felt very natural to perform all of them by myself. Secondly, this album is mostly written not improvised so I had no problem recording track after track feeling that some of live-performance spontaneity is being lost,” adds Zimpel.

“I think that you can sense this characteristic approach to space and sound is audible on all compositions, despite the fact that they differ between themselves. What might be the main common denominator is the inspiration I drew from the pioneers of American minimalism, like La Monte Young and Terry Riley. Some parts of ‘Lines’ are in a way a paraphrasis of their formal ideas from the 60’s and 70’s. I also believe that ‘Deo Gratias’, being a renaissance cannon in its own way, also fits this concept as a prophecy of minimalism composed 500 years earlier,” explains Wacław. When speaking about the rhythmic structures of his solo album, he mentions patterns drawn from Southern India albeit set in a polyrhythmic structures.

To promote the album Zimpel will go on tour together with Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Kapital, Innercity Ensemble). “In the nearest future I also plan to record with Rabih Beani and mooryc. Late Spring will bring the first album from my band LAM but there are also new Saagara compositions in the pipeline that should debut during our tour of India in December this year,” says Zimpel.

5 lutego ukazał się pierwszy solowy album klarnecisty i improwizatora Wacława Zimpla, muzyka znanego między innymi z zespołów Hera, Ircha i Saagara. Album nosi tytuł “Lines” i trafił do sprzedaży za pośrednictwem krakowskiej wytwórni Instant Classic.

– Miałem pomysł na muzykę polifoniczną, ale z kilku względów nie widziałem sensu, żeby realizować go z innymi muzykami – tłumaczy genezę powstania “Lines” muzyk. – Po pierwsze, chciałem, żeby większość linii melodycznych było zagranych na klarnetach. Miałem bardzo określoną wizję jak te linie mają być skonstruowane i czułem, że najbardziej naturalnie będzie wykonać je wszystkie samemu. Po drugie, ten materiał jest w dużo większej mierze skomponowany niż improwizowany, także śmiało mogłem nagrywać ślad po śladzie, nie czując, że umyka mi rodzaj spontaniczności charakterystyczny przy graniu na setkę – dodaje Zimpel, który oprócz klarnetu w trakcie nagrań korzystał też z organów hammonda, fendera rhodesa i khaen.

– Myślę, że specyficzne podejście do przestrzeni i brzmienia jest słyszalne na całym albumie, mimo że poszczególne utwory bardzo się od siebie różnią pod względem formy i charakteru. Ten wspólny mianownik scalający album pochodzi z mojej silnej inspiracji muzyką pionierów amerykańskiego minimalizmu – La Monte’a Younga i Terry’ego Rileya. Część zabiegów formalnych, które zastosowałem na “Lines” jest parafrazą ich idei z lat 60. i 70., które są mi bardzo bliskie. Mam wrażenie, że renesansowy kanon Ockeghema “Deo Gratias”, który pojawił się na płycie, również wpisuje się w ducha minimalizmu, będąc swoistym proroctwem minimal music sprzed pięciuset lat.

Z kolei w warstwie rytmicznej melodii, często posługiwałem się schematami rytmicznymi z południa Indii, umiejscawiając je w strukturach polifonicznych, co również jest charakterystyczne dla większości utworów z płyty – tłumaczy muzyk.

Wacław nie zamierza osiadać na laurach i zaraz po premierze płyty rusza z serią koncertów, gdzie towarzyszyć mu będzie tegoroczny laureat Paszportu Polityki – Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Innecity Ensemble). Ale to nie koniec jego planów. – Przymierzam się do wspólnego projektu z Rabihem Beanim. Myślę też o rozwinięciu współpracy z moorycem. Późną wiosną planuję wydać pierwszą płytę mojego nowego polskiego zespołu LAM. Zaczynam również pracę nad kolejnymi kompozycjami dla Saagary, które zagramy podczas trasy koncertowej po Indiach w grudniu 2016. Pod koniec roku planujemy wejść do studia.

Tracklista “Lines”:

  1. Alupa-Pappa
  2. Breathing Etude
  3. Deo Gratias
  4. Lines
  5. Five Clarinets
  6. Tak, Picture

 

kaseciarz dd

“Gay Acid” is the title of Kaseciarz’s third album that is due in November on Instant Classic.

Contrary to “Motörcycle Rock And Roll” and “Surfin’ Małopolska”, new songs move even further away from band’s trademark trashy-surf sound, constituting something that can be named the World’s first (and – what’s very likely – last) trashy rock opera.

“Gay Acid” tells a story of an unnamed musician, a one-time member of 70’s rock band DuVraine Connection (eventually he got kicked off due to substance abuse).

We meet him nowadays when he’s struggling to get by, abandoned by his wife and kids. To make things worse, he’s running out of cash earned while storming the charts with DuVraine Connection. He needs to seek some wealth or else…

Then, one night, while zapping, he encounters a commercial of a modern day shaman who offers conducting a ritual of opening the Third Eye. This ritual is supposed to give its participants a new perspective on life. Our musician decides to try his luck. He meets the shaman in a cabin in the woods and during the conversation tells him about some savings hidden underneath the wooden floor. Shaman quickly changes the topic and advises our musician to write a protest song that will bring him his long-lost fame.

As you probably guessed by now, the mixture prepared by the shaman has absolutely nothing to do with spiritual experiences. It rather paralyses the body and causes unwanted hallucinations, allowing the shaman to steal the money and… Well, you know what. The next day our musician wakes up swollen and hungover. He knows well by now that he’s become The Failure Man.

What’s the moral of this story? Don’t trust the tv commercials. THE END.

“Gay Acid” to trzecia płyta krakowskiej formacji Kaseciarz, która trafi do sprzedaży w listopadzie 2015 r. nakładem – też krakowskiej – wytwórni Instant Classic.

W przeciwieństwie do “Motörcycle Rock And Roll” i “Surfin’ Małopolska”, nowy krążek zespołu jest pierwszą i pewnie ostatnią dziadoską Rock Operą w historii.

“Gay Acid” opowiada historię nienazwanego muzyka, który w latach 70. zdobył sławę i pieniądze, grając i pisząc utwory dla amerykańskiego zespołu DuVraine Connection, z którego został wyrzucony za przesadny hedonizm.

Sytuacja ma miejsce w czasach współczesnych, gdy bohater staje przed wyzwaniem poradzenia sobie w życiu, w świetle odejścia od niego żony i dzieci. Jego hedonizm doprowadza związek do ruiny, a tantiemy z dawnych przebojów, które sąd w całości przeznaczył na alimenty, nie są w stanie podtrzymać jego dotychczasowego trybu życia. Dlatego nasz nienazwany muzyk szuka sposobu na łatwy zarobek.

Pewnej nocy, zasypiając, między przełączaniem kanałów w TV, włącza telegazetę i przez przypadek zatrzymuje się na kategorii “ezoteryka”, gdzie swoje ogłoszenie wystawił pewien nowoczesny szaman, który za opłatą proponuje seans otwarcia trzeciego oka, dającego nową perspektywę na życie. Nasz bohater uznaje, że jest to świetny pomysł i wysyła wiadomość do telegazetowego Gargamela. Panowie spotykają się, przypadają sobie do gustu i postanawiają przeprowadzić rytuał. Tak się składa, że nasz bohater ma własną chatkę w górach, więc postanawiają zrobić to właśnie tam. Szaman zleca napisanie nowoczesnego protest songu, który przyniesie bohaterowi upragniony powrót na estradę oraz hajs, na co nasz bohater się zgadza. W przypływie zaufania wyjawia mistykowi, że w chatce, w której są, znajduje się skrytka z awaryjnymi pieniędzmi jeszcze ze starych czasów.

Gdy nadchodzi czas na umówiony seans, nasz bohater wypija miksturę przyrządzoną przez swojego nowego przyjaciela, lecz okazuje się ona nie tym czego on pożąda, lecz mieszaniną mającą na celu sparaliżowanie jego ciała i wywołanie halucynacji. Podstępny Szaman-szachraj wykorzystuje zarówno tę sytuację, jak i naszego bohatera (detale tego procederu zachowamy dla siebie), po czym zdupca z pieniędzmi. Następnego dnia jedyną rzeczą, jaką słyszy były muzyk DuVraine Connection są głosy, które mówią mu, że jest Człowiekiem-Porażką.

Morał z tego taki, żeby nie ufać szamanom z telegazety. KONIEC.

“Gay Acid”:

1. The Sword
2. P.O.B.
3. Many Lives
4. Shot City
5. Imposter
6. Cathedrals
7. Keep It To Yourself
8. Heatseeker
9. Glide
10. Failure Man