Archive

Tag Archives: free jazz

8M_LP_12_SLEEVE_3MM_012

On April 5th Instant Classic will release a brand new album from Lonker See. Entitled “One Eye Sees Red”, the record consists of three complex tracks with a running time of over 40 minutes.

“I believe this album shows our departure from stoner rock/psychedelic inspirations to improvised structures with a more complex approach to Lonker See’s sound,” explains Joanna Kucharska (bass, vocals). Recording session took place in January 2018 in Monochrom Studio. “The key actor in this process was our producer Haldor Grunberg who added a bright and selective sound to our playing,” she adds.

“Before entering the studio we made sure each track had it’s own structure more or less finished, meaning completed. But we also decided to leave some space for improvising,” recalls Kucharska. “And so the album became a mixture of our individual experiences. There’s no main thought or motif behind it but we made sure that the songs have a sound that creates a bigger hole,” Joanna says.

5 kwietnia nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się nowy album trójmiejskiej formacji Lonker See. “One Eye Sees Red”, bo taki nosi tytuł, zawiera trzy premierowe kompozycje o łącznym czasie trwania ponad 40 minut.

“Płyta pokazuje rozwój zespołu w kierunku improwizujących form, odejście od klimatów stonerowo-psychodelicznych na rzecz bardziej transowych i skupienie się na brzmieniu zespołu” – tłumaczy basistka i wokalistk Joanna Kucharska. Sesja nagraniowa miała miejsce w styczniu 2018 roku w Monochrom studio. “Kluczowa była współpraca z producentem Haldorem Grunbergiem, który dał płycie jasne, selektywne brzmienie” – dodaje Joanna.

“Każdy z utworów miał gotowy szkielet kompozycji i każda nagrana wersja jest wypadkową wcześniejszej pracy i improwizacji na miejscu w studiu” – zdradza kulisy pracy nad “One Eye Sees Red” Kucharska. “Album jest wypadkową naszych poszukiwań. Nie ma wyraźnego motywu przewodniego, ale dołożyliśmy starań, żeby warstwa dźwiękowa była spójna”.

Tracklista:

1. Lillian Gish (18:16)
2. Solaris Pt. 3 & 4 (17:04)
3. One Eye Sees Red (5:12)

Trasa koncertowa:

05.04, Warszawa – https://www.facebook.com/events/166511347324481/
06.04, Lublin – https://www.facebook.com/events/2017787248496022/
08.04, Rzeszów – https://www.facebook.com/events/516456118716665/
09.04, Kraków – https://www.facebook.com/events/176955289581561/
10.04, Łódź – https://www.facebook.com/events/189307811801329/
11.04, Wrocław – https://www.facebook.com/events/202230607179726/
12.04, Praga – https://www.facebook.com/events/134759807214451/
13.04, Poznań – https://www.facebook.com/events/274473559752281/
14.04, Gdańsk – https://www.facebook.com/events/580726775597940/

BNNT FRONT 1500

“MULTIVERSE” is the new album from BNNT – a duo formed by Konrad Smoleński and Daniel Szwed. Featuring guest appearances from Mats Gustafsson and Stine Janvin Motland, the record comes out on October 10, 2017 via Instant Classic label.

BNNT is not your regular music group. It would be more adequate to call them an artistic group as their areas of activity range over music, visual arts and theatrical performances. “MULTIVERSE” is based on lengthy improvisations deeply rooted in tribal drumming with post-dance music flavours. It is also BNNT’s first new material since 2012’s “QASSAM” recorded with Robert Piernikowski (Syny). “I wouldn’t say we took 5-year long vacations from BNNT,” argues Smoleński. “Of course our pace appears to be a little slow but keep in mind we performed a number of times during those years and switched a couple of languages,” he says.

Most of the “song” titles are borrowed from Emil Cioran and bibliograhy that goes along the record seems to underline the “MULTIVERSE” concept behind this work of art. “One of the narrations of this album has a lot to do with different layers of reality that may coexist and this bibliography should serve the listener as a guide and provide a number of meanings,” explains Smoleński. “The ‘lyrics’ we included in the booklet are almost illegible, blurred. We put extra effort into treating them as music, more like a way of transferring feelings. This comes along with a perception that our own singular perspective may not be the most obvious one around.”

10 października nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się nowy album duetu BNNT, który tworzą Konrad Smoleński i Daniel Szwed. Krążek, zatytułowany “MULTIVERSE”, został nagrany z udziałem zaproszonych gości: Matsa Gustafssona i Stine Janvin Motland.

BNNT nie jest typowym zespołem muzycznym. W tym przypadku bardziej adekwatne wydaje się określenie “grupa artystyczna”, jako że działalność duetu obejmuje też sztuki wizualne i teatralny performens. “MULTIVERSE” bazuje na plemiennych rytmach perkusji i zahacza o rejony muzyki post-tanecznej. To również pierwszy materiał grupy od czasu wydanego w 2012 “QASSAM” z Robertem Piernikowskim (Syny). “Nie mieliśmy przerwy w działalności” – tłumaczy Smoleński. “Te pięć lat to koncerty i kilka zmian języka po drodze. Owszem, nasze tempo jest raczej powolne, ale wydaje nam się, że nie ma potrzeby się śpieszyć. Świat wiruje dostatecznie szybko i chaotycznie, a my raczej staraliśmy się zwolnić, bo każde tempo ma swoje konsekwencje. Ta płyta powstawała faktycznie bardzo długo. Nagraliśmy ją pod koniec 2015 roku i praca nad nią miała sporo zastojów i zrywów wyznaczanych naszą dostępnością. Trzeba pamiętać że działalność muzyczna to tylko ułamek tego co robimy w życiu”- dodaje.

Tytuły nowych utworów zostały “pożyczone” od Emila Ciorana, a towarzysząca albumowi bibliografia zdaje się mocno podkreślać koncept całości. “Płyta traktuje o tym, że mogą równolegle istnieć warstwy rzeczywistości wcale nie wykluczające się. Bibliografia jest odniesieniem tyleż do samej płyty, co do zawartej w płycie książeczki. Ma być tropem dla słuchacza, odniesieniem, zbiorem znaczeń, ale tak jak w każdej książce stanowi marginalny przypis odnoszący do źródeł zawartych w tekście. Sam tekst natomiast jest Treścią. A tekst książeczki zawartej w płycie jest mało czytelny, zatarty. To zbiór strzępów i wizualnych zlepów liter. Zależało nam na tym, by tekst potraktować podobnie jak muzykę, by stanowił abstrakcyjny obraz do wyczucia raczej niż zrozumienia” – mówi Smoleński.

Tracklista:

1. The Last Illiterate
2. Sickness Begins When One Starts to Think
3. Consider a Single Wave Relieved the Pressure on the System
4. God Is Nothing More Than an Acoustic Hallucination
5. If the Universe Is Expanding, Are We Drifting Apart Too?

Nagranie: Michał Kupicz. Miks i master: Haldor Grunberg.

lonker_arrm_1500x1500

February 17th may be a coincidence but think again. Of course, it may have been 23rd as well but it’s not. You know why?

“All affirmations are true in some sense, false in some sense, meaningless in some sense, true and false in some sense, true and meaningless in some sense, false and meaningless in some sense, and true and false and meaningless in some sense.”

It looks like it’s a split album but at the same time it’s not. “If memory serves me well, it was me who suggested making a split album”, Artur Rumiński cries. “But it doesn’t and it could’ve been the other way round”, he adds.

17 minutes is the duration of Lonker See‘s track but 20 minutes is how long ARRM decided to go. All men have 4 souls now, but in future will have 5 souls. “It’s all true”, denies Boro.

Sure, we would like to learn the meaning behind the cover art but no one could get in touch with Kuba. How do we know whether the universe is getting bigger or the objects in it are getting smaller? Is a thought about unicorns a real
thought? Kill! Kill! Kill!

Jeżeli uważasz, że ten album przypadkowo ukazuje się 17 lutego, to zastanów się raz jeszcze. Pewnie, mógł się ukazać 23. dnia miesiąca, ale tak się nie stanie. Wiesz czemu?

“Wszystkie zdania twierdzące są w pewnym sensie prawdziwe, w pewnym sensie fałszywe, w pewnym sensie pozbawione znaczenia, w pewnym sensie zarówno prawdziwe jak i fałszywe, w pewnym sensie zarówno prawdziwe jak i pozbawione znaczenia, w pewnym sensie zarówno fałszywe jak i pozbawione znaczenia oraz w pewnym sensie prawdziwe, fałszywe i pozbawione znaczenia”.

Zatem w pewnym sensie mamy do czynienia ze splitem, jak i z albumem, który splitem nie jest. “Z tego co pamiętam to ja zaproponowałem split” – krzyczy Artur Rumiński. “Choć w sumie to niewiele pamiętam i mogło też być odwrotnie” – szybko dodaje.

17 minut trwa utwór Lonker See, ale już 20 utwór ARRM. Wszyscy ludzie mają teraz cztery dusze, ale w przyszłości będą mieli pięć dusz. “Wszystko się zgadza” – zaprzecza Boro.

W sumie to chcielibyśmy jeszcze wiedzieć co przedstawia okładka, ale z Kubą ostatnio nie ma kontaktu. A skąd wiemy, że wszechświat robi się większy, albo że znajdujące się w nim obiekty maleją? Czy myśli jednorożca są prawdziwe? Zabij! Zabij! Zabij!

jahna_mazurkiewicz_buhl_kw

In April Instant Classic will release the first album from a trio of Wojciech Jachna (Innercity Ensemble), Jacek Mazurkiewicz (3Fonia) and Jacek Buhl (Alameda 5). “Dźwięki ukryte” consists of eight improvised compositions recorded in September 2015 in a synagogoue in Bydgoszcz-Fordon.

“Dźwięki ukryte” (meaning “Hidden sounds” in Polish) is a set of compositions “found” within the walls of an old synagogoue that is being brought back to life by the Foundation of Kazimierz Wielki University.

– It was Jacek Mazurkiewicz’s idea that we work together but it was a long, long time ago – recalls Wojciech Jachna. – In 2015 we met at the OFF Festival where we managed to discuss some details of how this project could go along. The synagogoue was my idea, mainly because this place hosts a lot of interesting cultural events lately. What is more interesing is that this huge and empty space lacks the usual church-like echo – he adds.

– It turned out that Jacek Mazurkiewicz has all the equipment needed to record this album outside of the studio. It doesn’t mean that we gave up on an idea of studio recordings but together with Jachna we tried to use different spaces for our albums – be them old libraries, dusty attics or even an airdock – says drummer Jacek Buhl. – Whatever you were thinking about the Bydgoszcz-Fordon synagogue, there are almost no relics of past times, since it’s either been robbed or destroyed. But one thing remains intact: an amazing atmosphere of this place and beautiful acoustics.

The recording session was no less a spontaneous meeting. – The coolest thing about it is that we could feel our spirits rekindle. We instantly caught a specific kind of feeling. Jacek (Mazurkiewicz) also uses electronics in his playing. That’s one of the reasons why he managed to melt into our duo with Jachna. I think the title of this album represents the music in a perfect way – what we found in the synagogue are not only sounds played by our instruments but also the ambience of the street outside, together with the noise of passing cars and people talking – says Buhl. – This music is a sum of our personal energies and musical experiences – adds Jacek Mazurkiewicz.

W kwietniu nakładem krakowskiej wytwórni Instant Classic ukaże się debiutancki album tria Jachna/Mazurkiewicz/Buhl. Płyta nosi tytuł “Dźwięki ukryte” i została zarejestrowana we wrześniu 2015 roku w Synagodze w Bydgoszczy-Fordonie.

“Dźwięki ukryte” to zbiór kompozycji wyimprowizowanych, jakoby odnalezionych, w murach starej zniszczonej Synagogi, którą dziś Fundacja Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego próbuje odnowić i ożywić różnymi artystycznymi działaniami.

– Propozycja współpracy wyszła od Jacka Mazurkiewicza już dawno temu, ale nigdy nie było czasu i okazji się spotkać – wspomina Wojciech Jachna. – W 2015 roku spotkaliśmy się z Jackiem na OFF Festivalu i w kuluarach, przy obiadku, obgadaliśmy sprawę, że fajnie by było. Synagoga przyszła mi do głowy sama – miejsce zarządzane przez Fundację Bogdana Kunacha jest ostatnio motorem wielu ciekawych akcji artystycznych. Ponadto Synagoga ma jedną ciekawa cechę – mimo że jest to wielki, pusty w środku budynek, nie ma w nim charakterystycznego, wielkiego, kościelnego pogłosu. To atrakcyjna cecha dla tego typu nagrań, które potrafią też być głośne.

– Okazało się, że Jacek Mazurkiewicz ma cały sprzęt nagraniowy, więc jedyne, czego nam brakowało, to odpowiednie miejsce, które ma jakiś klimat i dobrze brzmi. Nie że zupełnie zrezygnowaliśmy ze studiów nagraniowych, ale zwłaszcza z Jachną staraliśmy się nagrywać naszą muzykę w miejscach nietypowych (strych biblioteki, poddasze domku na wsi, hangar na lotnisku) – tłumaczy perkusista Jacek Buhl. – Niestety w Synagodze w Fordonie nie pozostało nic z jej duchowych atrybutów. Wszystko zostało zniszczone albo rozkradzione. Żadnych gwiazd dawidowych, mównicy, świętej szafy. Natomiast na pewno pozostał klimat, świetna akustyka i może właśnie te “Dźwięki ukryte”, które należało wydobyć – dodaje.

Sesja była raczej spontanicznym spotkaniem – wspomina Jachna. – Najfajniejsze jest pokrewieństwo dusz. Od razu złapaliśmy pewien rodzaj feelingu. Jacek, tak jak my, posługuje się elektroniką, przetwarza kontrabas. Wtopił się idealnie w nasz duet, który już z założenia aż się prosi o różne kolaboracje. Każde tego typu miejsce wytwarza specyficzny nastrój i wpływa na muzykę. To coś innego niż sterylne studio. Nie chodzi tu o granie muzyki Jidysz, bardziej o pewien rodzaj duchowości, która chyba została w tych nagraniach. Sam tytuł “Dźwięki ukryte” świetnie oddaje to co zaszło – odnalezione zostały w starych murach pewne dźwięki, które Jacek Mazurkiewicz pięknie nagrał na kilka mikrofonów. Na płytę weszły też dźwięki ulicy, samochodów, bo synagoga ma dziurawy dach i to też zabiera jej pewną sterylność, co jest piękne. – Ta muzyka jest wypadkową energii, która spłynęła na nas w synagodze oraz naszych muzycznych doświadczeń – dodaje Jacek Mazurkiewicz.

– Po raz kolejny okazało się też, że kiedy spotykają się ludzie o podobnej wrażliwości muzycznej, podobnym podejściu do grania, niepotrzebne są próby i jakieś wielkie przygotowania. Materiał, który jest na płycie, został właściwie poza pierwszym kawałkiem w całości wyimprowizowany. Powstał interesujący mix freejazzowego grania z domieszką zawieszonej, melancholijnej elektroniki. Wojtas uważa, że to nasze najbardziej uduchowione nagrania – podsumowuje Jacek Buhl.

Tracklista:

1. Dawny świat
2. Ya Yeti
3. Kujawska jucha
4. Nie wiem, myślę
5. Opowieści flisaków
6. A Ya
7. Eskimo
8. Stacja Fordon

Waclaw_Zimpel_cover

On February 5th Instant Classic released the first solo album from Wacław Zimpel – a clarinetist and improviser who has worked with Ken Vandermark, Hamid Drake and Evan Ziporyn. The album is entitled “Lines” and features six compositions.

“What I had in mind was mostly polyphonic music but I couldn’t see a point in working on this with other players,” says Zimpel. “First of all, I wanted to perform most of the melodic lines on clarinets. I had a very precise vision of how those lines should be composed and it felt very natural to perform all of them by myself. Secondly, this album is mostly written not improvised so I had no problem recording track after track feeling that some of live-performance spontaneity is being lost,” adds Zimpel.

“I think that you can sense this characteristic approach to space and sound is audible on all compositions, despite the fact that they differ between themselves. What might be the main common denominator is the inspiration I drew from the pioneers of American minimalism, like La Monte Young and Terry Riley. Some parts of ‘Lines’ are in a way a paraphrasis of their formal ideas from the 60’s and 70’s. I also believe that ‘Deo Gratias’, being a renaissance cannon in its own way, also fits this concept as a prophecy of minimalism composed 500 years earlier,” explains Wacław. When speaking about the rhythmic structures of his solo album, he mentions patterns drawn from Southern India albeit set in a polyrhythmic structures.

To promote the album Zimpel will go on tour together with Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Kapital, Innercity Ensemble). “In the nearest future I also plan to record with Rabih Beani and mooryc. Late Spring will bring the first album from my band LAM but there are also new Saagara compositions in the pipeline that should debut during our tour of India in December this year,” says Zimpel.

5 lutego ukazał się pierwszy solowy album klarnecisty i improwizatora Wacława Zimpla, muzyka znanego między innymi z zespołów Hera, Ircha i Saagara. Album nosi tytuł “Lines” i trafił do sprzedaży za pośrednictwem krakowskiej wytwórni Instant Classic.

– Miałem pomysł na muzykę polifoniczną, ale z kilku względów nie widziałem sensu, żeby realizować go z innymi muzykami – tłumaczy genezę powstania “Lines” muzyk. – Po pierwsze, chciałem, żeby większość linii melodycznych było zagranych na klarnetach. Miałem bardzo określoną wizję jak te linie mają być skonstruowane i czułem, że najbardziej naturalnie będzie wykonać je wszystkie samemu. Po drugie, ten materiał jest w dużo większej mierze skomponowany niż improwizowany, także śmiało mogłem nagrywać ślad po śladzie, nie czując, że umyka mi rodzaj spontaniczności charakterystyczny przy graniu na setkę – dodaje Zimpel, który oprócz klarnetu w trakcie nagrań korzystał też z organów hammonda, fendera rhodesa i khaen.

– Myślę, że specyficzne podejście do przestrzeni i brzmienia jest słyszalne na całym albumie, mimo że poszczególne utwory bardzo się od siebie różnią pod względem formy i charakteru. Ten wspólny mianownik scalający album pochodzi z mojej silnej inspiracji muzyką pionierów amerykańskiego minimalizmu – La Monte’a Younga i Terry’ego Rileya. Część zabiegów formalnych, które zastosowałem na “Lines” jest parafrazą ich idei z lat 60. i 70., które są mi bardzo bliskie. Mam wrażenie, że renesansowy kanon Ockeghema “Deo Gratias”, który pojawił się na płycie, również wpisuje się w ducha minimalizmu, będąc swoistym proroctwem minimal music sprzed pięciuset lat.

Z kolei w warstwie rytmicznej melodii, często posługiwałem się schematami rytmicznymi z południa Indii, umiejscawiając je w strukturach polifonicznych, co również jest charakterystyczne dla większości utworów z płyty – tłumaczy muzyk.

Wacław nie zamierza osiadać na laurach i zaraz po premierze płyty rusza z serią koncertów, gdzie towarzyszyć mu będzie tegoroczny laureat Paszportu Polityki – Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Innecity Ensemble). Ale to nie koniec jego planów. – Przymierzam się do wspólnego projektu z Rabihem Beanim. Myślę też o rozwinięciu współpracy z moorycem. Późną wiosną planuję wydać pierwszą płytę mojego nowego polskiego zespołu LAM. Zaczynam również pracę nad kolejnymi kompozycjami dla Saagary, które zagramy podczas trasy koncertowej po Indiach w grudniu 2016. Pod koniec roku planujemy wejść do studia.

Tracklista “Lines”:

  1. Alupa-Pappa
  2. Breathing Etude
  3. Deo Gratias
  4. Lines
  5. Five Clarinets
  6. Tak, Picture

 

Howdy! It’s been a while but we’ve got some cool news for ya all. First, the new Stubs’ LP is out on CD and vinyl. It’s their best up to date so don’t waste your time and blast some rock’n’roll. Oh, it’s also available in “name your price” option on the band’s bandcamp site.

We’re currently hard at work on new Ketha and Mazzoll albums, hopefully to be released in December. There’s also one beautiful gatefold LP being prepared as we speak. Fingers crossed!

Image

Pod koniec marca ukazał się trzeci materiał warszawskiego zespołu Merkabah. Album nosi tytuł “Moloch” i… cóż, rozkłada na łopatki.

Merkabah dał się poznać jako zespół sprawnie łączący post-hardcore’owe eksperymenty z bardziej otwartą, ocierającą się nawet o freejazzową improwizację, formułą. Muzycy zadebiutowali trzy lata temu koncertowym “Lyonesse”, a rok później wydali (korzystając już ze studyjnych zapleczy) “A Lament For The Lamb”. Co zatem się działo z Merkabah w okresie miedzy ostatnim wydawnictwem a “Moloch”? – To był przede wszystkim czas intensywnych prób, szlifowania materiału z “Molocha” a potem samych nagrywek i miksów. W międzyczasie w ramach odpoczynku od studia zaczęliśmy pracę nad nowymi kompozycjami – tłumaczy kolektyw.

– Punktem odniesienia w przypadku “Moloch” jest starożytny aramejski bóg, którego na płycie rozpatrujemy zarówno w kontekście mitologicznym, jak i abstrakcyjnym, jako pewną alegorię Zła, władzy, kultu, ofiary – dodają. Album doczekał się też adekwatnej oprawy graficznej, tradycyjnie przygotowanej przez perkusistę Kubę Sokólskiego, którego twórczość ozdobiła ostatnio między innymi drugi album Innercity Ensemble. Obszerna książeczka z fotografiami jest dziełem gitarzysty Gabriela Orłowskiego.

– Chcieliśmy odciąć się od tego, czego normalnie spodziewa się po muzyce progresywnej i zwrócić się brzmieniowo bardziej w stronę noise’u, czy psychodelii lat 60. Nagrywaliśmy w sali prób Czerwia Narodu – zespołu Rafała Wiewióra, któremu powierzyliśmy realizację nagrań. Zarówno samo miejsce, jak i przede wszystkim osoba Rafała bardzo przyczyniły się do ostrego i surowego brzmienia tego materiału. Zależało nam na tym, by uwypuklić w ten sposób charakter samej muzyki – mówią muzycy.

Niezmiennie jednak Merkabah pozostaje grupą instrumentalną. – Jeśli mamy pod górkę to nie dlatego, że gramy instrumentalnie, ale przez ogólny charakter naszej twórczości. Pomijając kilka nieudanych prób włączenia do naszej muzyki wokalu, to zespołem instrumentalnym byliśmy w zasadzie od zawsze i dobrze się w takiej formule czujemy. Jest ona czysta, wolna od kontekstu i maniery, która zawsze (mimowolnie) narzucana jest przez ludzki głos, czy słowo. Daje nam to zdecydowanie więcej swobody.

“Moloch” is the title of Warsaw-based post-hardcore/jazz group Merkabah’ new album. It consists of eight crushing tracks filled with psychotic grooves, hypnotic rythms and stunning improvisation.

Merkabah debuted three years ago with a live album “Lyonesse”, followed by a studio one “A Lament For The Lamb” one year later. – It was a time of intense rehearsals and sculpting of what later on became “Moloch” – the band say.

– The central idea of “Moloch” is an ancient Arameic god that we decided to view both in it’s mythological and abstract aspects, as an allegory of evil, power, cult and sacrifice – they explain. Record comes with a matching graphic design courtesy of Merkabah’s drummer Kuba Sokólski (responsible also for Innercity Ensemble’s “II” artwork). Photographs are made by Gabriel Orłowski.

– We wanted to seperate ourselves from what you normally expect from progressive music. That’s why we turned to noise and 60’s psychedelia. The recording session took place in our friends rehearsal space where they practice with Czerw Narodu. This place definitely influenced our sound on this record, which is raw and harsh – musicians add.

Merkabah is an instrumental band and it seems they will continue this way. – Despite some unsuccessful attempts of adding vocals to our music, we’ve always preferred to play instrumental. We feel that this formula is pure, free of context and manners that always come with words and human voice. It gives us more freedom.

Tracklisting:

1. Reed Idol
2. Hilasterion
3. Hilasterion cont.
4. The King
5. Hymn
6. Lille Vies Ager
7. The Grapes (…) Are Filling And Growing Heavy
8. Ah! Ca-Ira